To nie zwykła górska wyprawa. Druhowie z Barczewa i Ramsowa wyruszą na Śnieżnik, by w pełnym umundurowaniu wesprzeć ogólnopolską akcję „Strażak na Szlaku” i promować dawstwo szpiku. W sobotę, 4 lipca, dołączą do około 2 tysięcy strażaków z całej Polski.

Druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej w Barczewie, wspólnie z kolegami z OSP Ramsowo, biorą udział w kolejnej edycji ogólnopolskiej akcji „Strażak na Szlaku”. W sobotę, 4 lipca, wejdą na Śnieżnik razem z blisko dwoma tysiącami strażaków z całej Polski – zarówno ochotników, jak i mundurowych z Państwowej Straży Pożarnej.

To wyjątkowe wydarzenie od lat łączy miłość do gór z promocją dawstwa szpiku. Uczestnicy wchodzą na szczyty pod chwytającym za serce hasłem: „Wchodzimy wysoko, by ktoś mógł żyć”, ściśle współpracując z Fundacją DKMS.

20 kilogramów na plecach

Dla strażaków z gminy Barczewo to już kolejna taka wyprawa. W poprzednich latach zdobywali w pełnym słońcu i trudnych warunkach m.in. Śnieżkę oraz Babią Górę.

W tym roku, podczas 6. edycji akcji, reprezentanci OSP Barczewo i OSP Ramsowo zmierzą się ze Śnieżnikiem w wyjątkowo ekstremalny sposób. Zgodnie z tradycją akcji, pokonają trasę w pełnym, ważącym około 20 kilogramów umundurowaniu bojowym. Marsz w ciężkich ubraniach specjalnych i strażackich butach pod górę to ogromny wysiłek fizyczny. Strażacy robią to celowo – ten potężny ciężar na plecach ma symbolicznie pokazać trud i pot, jaki chorzy na nowotwory krwi każdego dnia wkładają w walkę o swoje przetrwanie.

Obalić groźny mit

Głównym założeniem całego przedsięwzięcia jest zwrócenie uwagi na problem nowotworów krwi i zachęcanie do rejestracji w bazie potencjalnych dawców. Wokół tego tematu narosło mnóstwo mitów – wiele osób wciąż rezygnuje z rejestracji, bo boi się bolesnej operacji i igły wbijanej w kręgosłup.

Strażacy chcą głośno mówić prawdę: w aż 90 procentach przypadków komórki macierzyste pobiera się z krwi obwodowej. Procedura przypomina zwykłe oddawanie osocza i jest bezbolesna. Tylko w nielicznych przypadkach szpik pobiera się z talerza kości biodrowej, co odbywa się pod narkozą.

Z roku na rok więcej

Akcja „Strażak na Szlaku” wystartowała w 2021 roku. Jej pomysłodawcą jest druh Sławomir Kowalczyk z OSP Łukowice Brzeskie, który sam został faktycznym dawcą szpiku i uratował komuś życie. Chciał udowodnić, że nie trzeba być w pracy na służbie, by zrobić dla drugiego człowieka coś wielkiego.

Pierwsza wyprawa była skromna i miała charakter indywidualny. Dziś to potężny ruch, który zrzesza tysiące mundurowych. Co najważniejsze – akcja przynosi realne skutki. Dzięki towarzyszącym jej zbiórkom i piknikom edukacyjnym, do bazy Fundacji DKMS dopisało się już ponad 7000 nowych potencjalnych dawców.

Historia Stasia, która daje nadzieję

Jednym z najbardziej poruszających momentów w historii akcji była ubiegłoroczna wyprawa. Strażacy zadedykowali ją Stasiowi – synowi jednego z kolegów po fachu z PSP w Olkuszu. Chłopiec zmagał się z rzadką i agresywną postacią białaczki, a mundurowi szli pod górę z jego zdjęciami na koszulkach, szukając dla niego genetycznego bliźniaka.

Dziś ta historia ma swój szczęśliwy finał: Staś wraca do zdrowia, a w tym roku ma pojawić się na trasie osobiście, by przybić piątkę ze strażakami.

Król Sudetów Wschodnich

Tegorocznym celem strażackiej armii jest Śnieżnik (1425 m n.p.m.), leżący na granicy polsko-czeskiej. To najwyższy szczyt Sudetów Wschodnich, który słynie z surowego, alpejskiego klimatu i faktu, że śnieg potrafi tam zalegać od października aż do maja.

Na bezleśnym szczycie, gwarantującym piękną panoramę okolicy, od 2022 roku wznosi się nowa, nowoczesna wieża widokowa ze szkła i stali. Zastąpiła ona dawną, XIX-wieczną kamienną konstrukcję, która została wyburzona w latach 70. To właśnie tam, na tle surowej natury, strażacy z Barczewa i Ramsowa po raz kolejny udowodnią, że ludzka solidarność nie zna granic.