Dokładnie 505 lat temu, 26 stycznia, Mikołaj Kopernik udowodnił, że jest nie tylko geniuszem nauki, ale i niezłomnym strategiem. Kiedy inni uciekali, on został, by bronić Olsztyna przed krzyżacką potęgą.

Wszystko zaczęło się rok wcześniej. Wielki Mistrz Albrecht Hohenzollern okupował już Braniewo, a negocjacje, które próbował prowadzić z nim Kopernik, spełzły na niczym. Wojska zakonne parły naprzód, zdobywając miasto po mieście. Przerażeni kanonicy warmińscy z Olsztyna uciekli do Gdańska i Elbląga.

Na placu boju, w olsztyńskim zamku, pozostał Mikołaj Kopernik oraz kanonik Henryk Snellenberg. Ówczesny administrator kapituły warmińskiej podjął męską decyzję: będziemy się bronić. Natychmiast przystąpił do naprawy murów i gromadzenia zapasów. Z Elbląga zamówił hakownice, ołów do kul, żywność, sól, a nawet papier. Dzięki jego gospodarności Olsztyn stał się najbezpieczniejszym punktem w regionie – to tutaj zdeponowano i skatalogowano skarbiec kapituły.

List, który przechwycił wróg

Sytuacja była krytyczna. 15 listopada 1520 roku Krzyżacy zajęli Dobre Miasto. Olsztyn był odcięty od polskich wojsk stacjonujących w oblężonym Lidzbarku. 16 listopada Kopernik napisał po łacinie słynny, błagalny list do króla Zygmunta I Starego: „Pokornie błagamy Wasz Święty Majestat, aby raczył nam jak najśpieszniej przyjść z pomocą (…) Pragniemy bowiem czynić to, co przystoi ludziom szlachetnym (…) nawet jeśliby przyszło nam zginąć”.

Choć list przejęli Krzyżacy, król dowiedział się o zagrożeniu inną drogą i wysłał do Olsztyna wojsko.

Szturm bez drabin

Po zajęciu Dobrego Miasta Albrecht Hohenzollern wysłał ultimatum: kapitulacja albo zniszczenie miasta. Ostateczne starcie nastąpiło 26 stycznia 1521 roku. Dowódca krzyżacki Wilhelm von Schaumburg uderzył na Olsztyn. Atak zakończył się jednak sromotną klęską Zakonu. Powód? Krzyżacy nie przygotowali odpowiednio wysokich drabin. Mury zamku, mające 12 metrów wysokości (tyle co dzisiejsza czteropiętrowa kamienica), okazały się barierą nie do przejścia.

Koniec pewnej epoki

Krzyżacy musieli odpuścić, a Olsztyn pozostał niezdobyty. Zaledwie cztery lata później ten sam Albrecht Hohenzollern złożył hołd polskiemu królowi Zygmuntowi Staremu, co ostatecznie zakończyło historię państwa zakonnego w Prusach.

Wydarzenie to było kluczowe dla utrzymania Warmii, która jako część Prus Królewskich pozostała wierna Koronie Królestwa Polskiego.