W dobie kadrów z drona i bezosobowych przewodników, kanał „Mikro-Polska” proponuje coś zupełnie innego: rzetelny, pieszy rajd przez Polskę „średnio znaną”. To tutaj Warmia doczekała się jednych z najciekawszych analiz urbanistycznych, podanych w formie fascynującego spaceru.
To, co wyróżnia Mikro-Polskę na tle innych kanałów podróżniczych, to obecność autora „tu i teraz”. Nie jest on jedynie głosem z tła. Widzimy go, jak z kamerą w ręku przemierza brukowane uliczki, zagląda w bramy i wspina się na zamkowe wieże. Ten sposób filmowania sprawia, że czujemy się, jakbyśmy towarzyszyli mu w podróży. Autor opowiada o mieście, idąc – czasem przystaje, by wskazać palcem na ciekawy gzyms, czasem ironizuje na temat brzydkiego szyldu, a innym razem po prostu dzieli się wrażeniem, jakie robi na nim zapach pieczywa czy cisza pustego rynku.
Choć Mikro-Polska to projekt o skali ogólnokrajowej, w którym autor systematycznie odwiedza każdy zakątek mapy, jego wizyta na Warmii wydawała się jedynie kwestią czasu. Przy ponad 1020 miastach w Polsce, misja odnalezienia tego „idealnego” musiała wcześniej czy później zaprowadzić go do naszego regionu.
Warmia, ze swoją charakterystyczną architekturą czerwonej cegły, pagórkowatym krajobrazem i siecią miasteczek zrzeszonych w Cittaslow, staje się dla autora Mikro-Polski swoistym poligonem doświadczalnym. Być może dlatego nie zawsze trafia w historyczną dokładność i czasem przekręca nazwy, jednak mimo to serwuje widzowi kawał fascynującej historii. Widać też wyraźnie, czego szuka – symbiozy historii z naturą oraz wizji miejskiej przestrzeni, która nie musi być metropolią, by zachwycać.
Dla mieszkańców Warmii kanał Mikro-Polska to szansa, by spojrzeć na swoje otoczenie oczami kogoś z zewnątrz – kogoś, kto docenia detale, obala mity (jak ten o Reszlu na liście UNESCO) i uczy nas wymagać więcej od przestrzeni, w której żyjemy. To podróż bez filtra, za to z dużą dawką wiedzy „umiarkowanie użytecznej” i szczerej pasji do odkrywania Polski, która rzadko trafia na pierwsze strony gazet.