Polski nauczyciel, niemiecki mundur i wybory, które mogły kosztować wszystko. Historia Kazimierza Pacera to opowieść o człowieku rozdartego między państwami, który mimo przeciwności pozostał wierny polskości – od szkolnej ławy, przez Wehrmacht, po powojenną Warmię.
Charakterystyczne okulary i spojrzenie oraz pasja do pracy w oświacie – to jedne z cech charakterystycznych Kazimierza Pacera – kolejnego nauczyciela szkół polskich na Warmii, którego sylwetkę warto przypomnieć. Historia ta będzie prowadziła od szkolnych ław, poprzez mundur Wehrmachtu aż do pracy w administracji po wojnie.

W patriotycznym domu
Kazimierz Pacer był niemal równolatkiem opisywanego już przeze mnie wcześniej Tadeusza Pezały. Nauczyciele urodzeni w kilka lat przed wybuchem I wojny światowej wykształcenie zdobywali już często w wolnej Polsce, o czym zaraz się przekonamy.
Pacer pochodził z Powiśla. Przyszedł na świat 3 marca 1911 roku w Trzcianie, w ówczesnym powiecie sztumskim. Trzciano obok Sztumu, Postolina czy Starego Targu było ośrodkiem, gdzie dość prężnie (oczywiście na miarę możliwości) działała społeczność polska. Jego ojciec Antoni był – dziś powiedzielibyśmy – rzemieślnikiem, a de facto lokalną „złotą rączką”. Antoniego i Klarę, matkę przyszłego nauczyciela, pomimo braku wykształcenia, bez wątpienia uznać można za polskich patriotów. Należeli bowiem do Związku Polaków w Niemczech, a ojciec, na co zachowały się świadectwa, aktywnie działał w tej organizacji.
Wykształcony w wolnej Polsce
Oczywiście zanim Kazimierz Pacer wyjechał pobierać edukację na teren odrodzonej Rzeczypospolitej, w 1925 roku ukończył niemiecką szkołę ludową w rodzinnej miejscowości.
Następnie rodzina zadecydowała, że będzie kontynuować naukę już na terenie Polski, w nie tak bardzo odległym Tczewie. Przyszły pedagog przez trzy lata uczęszczał tam do Państwowego Gimnazjum Humanistycznego. Potem przyszedł czas na kształcenie kierunkowe. W latach 1928–1932 Kazimierz Pacer był uczniem Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Wejherowie. Ten etap życia zamknął 25 maja 1932 roku, zdając egzamin dojrzałości. Podobnie jak w przypadku Tadeusza Pezały, kształcenie ułatwiało mu stypendium Związku Ochrony Kresów Zachodnich.

Źródło: Fotopolska.eu
Kręta droga na Warmię
Zanim Kazimierz Pacer trafił do Skajbot, trochę sobie „pojeździł” po obecnym zachodzie dzisiejszej Polski. Co istotne, Pacer był obywatelem Niemiec, ale kształcąc się w Polsce, a potem angażując się w pracę w oświacie polskiej, „zapracował” na utratę tego statusu.
Najpierw, od 3 listopada 1932 roku do marca 1933 roku, pracował na Ziemi Złotowskiej, a konkretnie w szkole polskiej w Starej Wiśniewce. Następnie pomiędzy 1 kwietnia 1933 roku a 31 lipca 1935 roku funkcjonował w okolicach Oławy – w prywatnej polskiej szkole w Miłonowie, by potem znów na rok powrócić na Ziemię Złotowską – do miejscowości Skic.
Względnie często zmieniając miejsca zatrudnienia, Pacer musiał także znaleźć przestrzeń na naukę i rozwój. Warto bowiem pamiętać, że równolegle do pracy zawodowej nauczyciel stale się dokształcał. Edukacja zakończyła się w 1936 roku, kiedy to w Poznaniu przystąpił do drugiego egzaminu pedagogicznego i uzyskał pełne kwalifikacje do nauczania w publicznych szkołach powszechnych.

Skajbocki rozdział
Od 1 października 1936 roku Kazimierz Pacer rozpoczął pracę na Warmii – w Skajbotach, gdzie, jak już wspomniałem w tekście o działalności tamtejszej szkoły, nasz bohater szczególny nacisk kładł nie tylko na dydaktykę, ale także na wszelką aktywność społeczno-kulturalną. A trzeba powiedzieć, że było tego mnóstwo. Towarzystwo Młodzieży, chór, opieka nad ludową biblioteką, zespoły muzyczny i teatralny, słynne lekcje z elementami geologii w terenie i można by tak jeszcze długo wymieniać…
Oczywistym było i jest, że nauczyciele doskonalą swoje kompetencje zawodowe poprzez kursy, udział w konferencjach metodycznych i innych tego typu wydarzeniach. W oświacie polskiej na terenie Prus Wschodnich czy szerzej poza granicami Polski kluczem do umysłów zarówno dzieci, jak i rodziców stała się kreatywność w organizowaniu życia społecznego danej miejscowości. Właśnie rozwojowi tych kompetencji służył kurs, który latem 1937 roku Kazimierz Pacer odbył w Groniku koło Zakopanego. Dotyczył on właśnie prowadzenia zajęć pozalekcyjnych i odbywał się pod auspicjami Światowego Związku Polaków z Zagranicy.
W niemieckim mundurze
Na efekty (i zauważenie zdolności Pacera przez władze niemieckie) nie trzeba było długo czekać. Zaangażowanie nauczyciela bardzo szybko przełożyło się na wzrost liczby uczniów w szkole w Skajbotach.
Władze niemieckie uznały, że gorliwość i zaangażowanie nauczyciela skutecznie „ostudzi” służba wojskowa. W listopadzie 1937 roku Kazimierz Pacer został powołany przez władze niemieckie na czteromiesięczne ćwiczenia w Wehrmachcie. W tym czasie placówkę w Skajbotach pomagali prowadzić koledzy po fachu – w zastępstwie za Pacera do Skajbot dojeżdżał Wojciech Gromadecki z Olsztyna. Dodam tylko, że w Skajbotach widok mieszkańca w mundurze Wehrmachtu nikogo nie dziwił – ba, zachowały się nawet zdjęcia ze szkolnych uroczystości, na których jeden z mieszkańców wsi siedzi podczas uroczystości w szkole właśnie ubrany w ten sposób.
Tym razem na froncie
W przypadku Kazimierza Pacera epizod z 1937 roku nie był jedynym kontaktem z wojskiem. W marcu 1938 roku powrócił do Skajbot, kontynuując swoją pracę niemal do wybuchu II wojny światowej. Pod koniec sierpnia 1939 roku, gdy do wsi zaczęły docierać informacje o aresztowaniach nauczycieli, Pacer wyjechał do Polski i schronił się u krewnych. Nie uniknął jednak ponownego pójścia „w kamasze”. Wraz z upływem lat i zajmowaniem kolejnych obszarów Europy niemiecka machina wojenna potrzebowała coraz więcej rekrutów. Nasiliło się to zwłaszcza po ataku na Związek Radziecki latem 1941 roku. Na szczęście Kazimierz Pacer nie trafił na front wschodni, skąd wielu już nie wracało. W październiku 1942 roku został wcielony do Wehrmachtu i walczył we Włoszech, gdzie dostał się do niewoli alianckiej i dzięki temu przywdział polski mundur. Służył w Polskich Siłach Zbrojnych na Zachodzie, w II Korpusie – jako kreślarz w Kwaterze Głównej. Gdy wojenne działa zamilkły, krótko przebywał w Anglii, a do Polski (już w nowych granicach) powrócił w czerwcu 1946 roku.
W administracji
W myśl zasady „koszula bliższa ciału”, Pacer podjął pracę w szkole w podolsztyńskiej wsi Likusy. De facto zorganizował tę placówkę, obejmując jednocześnie funkcję jej kierownika. Wojna niestety nadszarpnęła zdrowie Kazimierza Pacera i z tego względu w 1951 roku definitywnie rozstał się ze szkolnictwem. Kontynuował pracę zawodową kolejno w Polskich Zakładach Zbożowych w Olsztynie, Warmińsko-Mazurskim Towarzystwie Społeczno-Kulturalnym w Olsztynie oraz Wojewódzkim Biurze Geodezji i Terenów Rolnych. W 1976 roku, po ponad czterdziestu latach pracy, przeszedł na emeryturę.
Społecznik
Jak już wspominałem, Kazimierz Pacer świetnie odnajdywał się w sferze społecznikowskiej i to zacięcie zostało z nim do końca życia. Należał m.in. do założycieli zespołu „Żywe słowo”, działającego przy redakcji poczytnego „Słowa na Warmii i Mazurach”, a od 1955 roku angażował się w działania stowarzyszenia „Civitas Christiana”.
Za swoją aktywność na polu zawodowym i społecznym był wielokrotnie wyróżniany. Otrzymał m.in. Nagrodę Regionalną im. Michała Lengowskiego oraz Krzyże Kawalerski i Oficerski Orderu Odrodzenia Polski. W uznaniu zasług dla lokalnej społeczności, w kwietniu 1996 roku Rada Miejska w Olsztynie nadała Kazimierzowi Pacerowi godność Honorowego Obywatela Olsztyna. Kazimierz Pacer zmarł 12 września 1998 roku. Spoczywa na cmentarzu przy ul. Poprzecznej w Olsztynie.
Pamięć o szkołach polskich i postaci Kazimierza Pacera z powodzeniem kultywują jego dzieci – syn Tadeusz i córka Jadwiga, często uczestnicząc w okolicznościowych prelekcjach w szkołach oraz wydarzeniach mających na celu upamiętnienie ruchu polskiego na Warmii.

Jak w soczewce
Losy Kazimierza Pacera, jak nomen omen w soczewce, są odbiciem losów wielu Polaków nie tylko z Warmii. Jest w nich walka o możliwość nauczania po polsku i podtrzymywania kultury polskiej, są szykany ze strony Niemców, jest udział w jednym z największych konfliktów w dziejach ludzkości i wreszcie budowanie od zera życia po II wojnie światowej. Często właśnie poprzez historię życia człowieka można wspaniale opowiedzieć fragment historii danego miasta czy regionu. Kazimierz Pacer bez wątpienia do takich postaci się zalicza.