Wykonał ponad 26 tysięcy lotów, szkolił pilotów i bił lotnicze rekordy. Mało kto wie, że jeden z najwybitniejszych przedstawicieli Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego był Wilnianinem. Oto historia Tadeusza Gowkielewicza.
Medycy, urzędnicy, księża, nauczyciele, sportowcy – o roli w historii Olsztyna i Warmii ekspatriantów z Wileńszczyzny, działających w różnych dziedzinach życia już pisałem. Mało kto jednak wie, że jednym z najwybitniejszych przedstawicieli Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego, medalistą i rekordzistą był Wilnianin – Tadeusz Gowkielewicz. Poznajmy jego historię.
W cieniu chocimskich bębnów
Ta historia, podobnie jak wiele innych przeze mnie opisywanych, nie może zacząć się inaczej. Wilno, Antokol, słynna kapliczka w cieniu drzew i ciepły letni dzień. To właśnie 2 lipca 1931 roku w Wilnie przyszedł na świat Tadeusz Gowkielewicz.
Chrzest przyjął w przepięknym, monumentalnym kościele pw. św. Piotra i Pawła – jednej z wileńskich pereł, świątyni znanej na całym świecie z przepięknych wnętrz i zdobień. W jednej z naw kościoła stoją tureckie tołombasy zwane też kotłami lub po prostu bębnami. Jako dar przywiózł je prosto z pola zwycięskiej bitwy pod Chocimiem fundator kościoła, hetman wielki litewski Michał Kazimierz Pac.
Tadeusz Gowkielewicz był bardzo dumny z bycia Wilnianinem, czuł się związany z Antokolem i podkreślał ten fakt do końca swoich dni.

Loty nad Sudetami
Hirschberg im Riesengebirge, czyli Jelenia Góra to pierwszy przystanek rodziny Gowkielewiczów po opuszczeniu Wilna w kwietniu 1946 roku.
Zupełnie inny krajobraz i rzeczywistość niż na Wileńszczyźnie. Górskie szczyty sprawiają, że młody Tadeusz często i chętnie patrzy ku niebu i zaczyna swoją przygodę z lotnictwem, która potrwa w zasadzie całe życie.
Szesnastolatek wstępuje w szeregi Aeroklubu Jeleniogórskiego i rozpoczyna praktyczne szkolenie w Polichnie, kontynuując je w Jeleniej Górze i wreszcie w szkole szybowcowej w Jeżowie Sudeckim. W latach 1947–1950 Tadeusz Gowkielewicz doskonali nabyte umiejętności, latając na szybowcach.

W kamasze i do Olsztyna
Niemal pięć lat po „wielkiej wędrówce ludów” z Wilna do Jeleniej Góry, Tadeusz Gowkielewicz znów musi odbyć daleką podróż – tym razem do Olsztyna.
Przychodzi powołanie do wojska, nie ma rady, musi się stawić w jednostce. Jak się później okaże, Gowkielewicz zwiąże się ze stolicą Warmii na stałe.
Do 1953 roku Tadeusz Gowkielewicz służy w olsztyńskim Batalionie Łączności, aby następnie podjąć pracę w Rejonowym Urzędzie Telekomunikacji Międzymiastowej. Z tą instytucją pozostaje związany do września 1963 roku. W tak zwanym międzyczasie, również w 1963 roku zaocznie zdaje maturę w olsztyńskim Technikum Samochodowym.

Kaskaderskie umiejętności
Oprócz szlifowania swoich umiejętności za sterami szybowców i samolotów, Tadeusz Gowkielewicz z dużym zaangażowaniem i sukcesami uprawiał spadochroniarstwo. W latach 1956–1961 wykonał 82 skoki ze spadochronem, w tym w porze nocnej i do wody. Dziś powiedzielibyśmy, że część tych skoków oddał w formule „freestyle”. Skoki tego typu polegają na celowym późniejszym otwarciu czaszy spadochronu, co skutkuje swobodnym spadaniem, trwającym nawet do jednej minuty. Niewątpliwie do podejmowania tego typu wyzwań potrzebne było duże doświadczenie i oczywiście odwaga.
W Aeroklubie Warmińsko-Mazurskim
Tadeusz Gowkielewicz szybko zaczął zdobywać kolejne laury. W 1958 roku otrzymał srebrną odznakę szybowcową, a w 1964 roku stał się już posiadaczem złotej odznaki szybowcowej z dwoma diamentami.
Od 1959 roku zaczął latać na samolotach, zdobywając uprawnienia instruktora samolotowego, a we wrześniu 1963 roku został zawodowym pilotem. Ponadto w latach 1974–1977 pełnił rolę instruktora-pilota w Zakładzie Usług Agrolotniczych w Olsztynie. Szkolił również młodych adeptów lotnictwa – kandydatów do dęblińskiej „Szkoły Orląt”.

Medalista i rekordzista
Do ukończenia 60. roku życia, czyli do lipca 1991 roku, Tadeusz Gowkielewicz wykonał ponad 26 tysięcy lotów, otrzymując „po drodze” liczne odznaczenia branżowe, wojewódzkie i państwowe.
W 2013 roku olsztyński lotnik został przyjęty w poczet członków honorowych Aeroklubu Warmińsko-Mazurskiego, a w 2018 roku Klub Seniorów Lotnictwa przyznał Tadeuszowi Gowkielewiczowi prestiżową statuetkę Dedala, wręczaną zasłużonym instruktorom, przekazującym młodym adeptom lotnictwa nie tylko wiedzę fachową, ale stanowiącym również godny wzór do naśladowania w życiu prywatnym.
Społecznik
Jak zaznaczyłem wcześniej, Wilno pozostało w sercu pana Tadeusza na zawsze. Będąc członkiem Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej, Gowkielewicz zapisał się jako niestrudzony organizator wycieczek do rodzinnego miasta. Zabierał na nie wszystkich, którzy to piękne miasto darzyli miłością i sentymentem. Zawsze chętnie i często spotykał się tam z miejscowymi Polakami, zrzeszonymi chociażby w uniwersytetach trzeciego wieku.
Tadeusz Gowkielewicz utrzymywał również kontakty z żołnierzami Armii Krajowej, których po wojnie los rzucił do Olsztyna. Jego serdecznym przyjacielem był m.in. major Czesław Sawicz „Horski” – walczący w szeregach IV i V Wileńskiej Brygady AK, więzień Kaługi.
Tadeusz Gowkielewicz zmarł 28 grudnia 2022 roku w wieku 91 lat i spoczywa na cmentarzu komunalnym przy ul. Poprzecznej w Olsztynie. I choć w życiu, podobnie jak my wszyscy, zaliczył wiele wzlotów i upadków, to poprzez swoją pracę (która była także pasją) mógł nieco częściej „dotknąć nieba”.