Nawet 1,5 tys. drzew rosnących przy drodze wojewódzkiej nr 593 może zostać wyciętych. W obronie historycznych alei między Miłakowem a Reszlem protestują społecznicy.

Aktywiści z inicjatywy „SkrajDrzew” uruchomili internetową petycję i apelują o natychmiastowe wstrzymanie działań na blisko 80-kilometrowym odcinku trasy.

Domagają się przeprowadzenia niezależnych ekspertyz dendrologicznych, indywidualnej oceny każdego drzewa oraz ujawnienia pełnej dokumentacji. Ich obawy budzi skala planowanych działań – choć urzędnicy na pierwszym etapie mówią o konieczności usunięcia ponad 1500 najbardziej niebezpiecznych drzew, społecznicy zwracają uwagę, że w urzędowych wnioskach dotyczących całej trasy wskazano łącznie blisko 7 tysięcy drzew.

Według autorów petycji najwięcej drzew objętych wnioskami znajduje się na odcinkach przebiegających przez gminy Dobre Miasto, Jeziorany i Kolno.

„Warmia oznaczona numerami traci swoją tożsamość”

Dla mieszkańców i aktywistów planowana wycinka to zamach na tożsamość kulturową, krajobrazową oraz potencjał turystyczny regionu. I podkreślają, że przyjeżdżający tu turyści chcą oglądać krajobrazy typowe dla Warmii, a do nich należą m.in. aleje drzewne.

- Ale Warmia oznaczona numerami traci swoją tożsamość — zauważa Natalia Tejs, społeczniczka. — Pamiętam, kiedy jako mała dziewczynka jeździłam z rodzicami po Warmii i Mazurach i zachwycałam się zielonymi tunelami drzew. Dziś niestety jest ich coraz mniej. Naszym zadaniem jest zachować to unikalne dziedzictwo kulturowe i przyrodnicze naszego regionu.

Największy sprzeciw budzi jednak fakt, w jaki sposób wytypowano drzewa do usunięcia. Według relacji społeczników drogowcy nie przeprowadzili zaawansowanych, specjalistycznych badań. Jak twierdzą, zostały wykonane tylko i wyłącznie oględziny wzrokowe, a przy odpowiedniej pielęgnacji wiele drzew można uratować.

Aktywiści podważają również sztandarowy argument o rzekomym śmiertelnym zagrożeniu, jakie mają stwarzać przydrożne szpalery. Społecznicy przeanalizowali policyjne dane z systemu SEWIK dla trasy DW 593. Jak twierdzą, wynika z nich, że w ciągu pięciu lat doszło tam do czterech wypadków śmiertelnych, a sama droga wypada bezpieczniej niż średnia dla wielu innych tras w kraju.

Aktywiści wskazują również na argument związany z bezpieczeństwem. Zwracają uwagę, że podczas wojny w Ukrainie przydrożne drzewa bywają wykorzystywane jako naturalne podpory dla siatek antydronowych, chroniących drogi i pojazdy przed atakami z powietrza.

„Na zarządcy ciąży odpowiedzialność karna”

Zupełnie inaczej sytuację widzi Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie. O powody tak masowej wycinki oraz argumenty podnoszone przez mieszkańców zapytaliśmy Tomasza Raczkowskiego, zastępcę dyrektora ds. zarządzania siecią ZDW.

Jak tłumaczy dyrekcja, głównym motywem działań jest ochrona zdrowia i życia ludzkiego, a stan drzew oraz ich lokalizacja nie pozostawiają wyboru.

– Nadrzędnym i bezpośrednim kryterium decyzyjnym w tej sprawie jest zapewnienie maksymalnego bezpieczeństwa ruchu drogowego. Wszystkie wskazane do usunięcia drzewa charakteryzują się złym stanem fitosanitarnym bądź są zlokalizowane w miejscach kluczowych dla geometrii drogi — na łukach, w sąsiedztwie przepustów oraz innych obiektów inżynierskich – wyjaśnia Tomasz Raczkowski. – Lokalizacja ta, w połączeniu z płytkim systemem korzeniowym tych drzew, generuje realne ryzyko ich powalenia na jezdnię.

I dodaje: — Kluczowym czynnikiem kwalifikującym dane drzewo do usunięcia jest stopień zagrożenia, jakie stwarza ono dla bezpieczeństwa użytkowników drogi. Każda decyzja o wycince jest zatem wynikiem szczegółowej analizy ryzyka wypadkowego w pasie drogowym.

ZDW podkreśla jednocześnie, że prace nie ruszą z dnia na dzień. Drogowcy nie posiadają jeszcze wymaganych zezwoleń, a terminy (zazwyczaj wyznaczane poza okresem lęgowym) oraz ewentualny nadzór przyrodniczy będą zależeć od decyzji administracyjnych gmin (Dobre Miasto, Jeziorany, Kolno).

Dlaczego nie bariery lub ograniczenia prędkości?

Odnosząc się do propozycji społeczników dotyczących alternatywnych metod zabezpieczenia trasy, dyrektor Raczkowski wskazuje na ograniczenia techniczne i dotychczasowe, mało efektywne testy.

– Drzewa, które rosną w skrajni drogi, uniemożliwiają montaż bariery. Bariera potrzebuje min. 2 m wolnej przestrzeni, żeby spełnić swoją funkcję. Ograniczenie prędkości często nie jest przestrzegane przez kierowców – odpowiada wprost wiceszef ZDW.

Drogowcy przypominają, że szukali już innowacyjnych rozwiązań w ramach konkursu „Buforstrada”. Jeden z pomysłów (otoczenie pni pierścieniami z ziemi i żużlu) upadł z powodu negatywnych opinii instytucji środowiskowych. Drugi – polegający na eksperymentalnym oznakowaniu pionowym – przetestowano w 2017 roku na trasie Łukta – Dobre Miasto (DW 530), tworząc tzw. „Aleję rozważnych kierowców”. Zlecone firmie zewnętrznej badania prędkości wykazały jednak, że tablice informacyjne nie wpłynęły na uspokojenie ruchu – zmiany prędkości zamknęły się w granicach błędu statystycznego.

– Brak jest rozwiązań alternatywnych poprawiających bezpieczeństwo na drogach wojewódzkich w regionie do wycinki drzew rosnących w skrajni dróg, czy będących w złym stanie fitosanitarnym, nie rokującym ich dalszej prawidłowej wegetacji – zwraca uwagę Tomasz Raczkowski.

Nowe drzewa w „drugim rzędzie za rowem”

ZDW zapewnia, że nie podchodzi do zieleni bezrefleksyjnie i wskazuje na konkretne działania. Instytucja od 2014 roku realizuje autorski program „Zielona Droga”, w ramach którego regularnie sadzi młode drzewa alejowe. Co więcej, dzięki unijnemu projektowi z 2018 roku, drogowcy dbają o korytarze ekologiczne pachnicy dębowej i chronione porosty. Działania te obejmują nie tylko nasadzenie 1300 nowych drzew, ale też pielęgnację 1122 dojrzałych okazów. Część z nich poddawana jest tzw. weteranizacji – poprzez celowe nacinanie pni czy ogławianie sztucznie przyspiesza się proces ich starzenia, co tworzy bezpieczne schronienie i mikrosiedliska dla ptaków czy owadów bez konieczności wycinania całego drzewa.

W przypadku inwestycji na trasie DW 593 drogowcy zapowiadają obowiązkowe nasadzenia zastępcze, choć ich ostateczny kształt zależy od decyzji wójtów i burmistrzów. To lokalne gminy w pozwoleniach środowiskowych precyzyjnie określą liczbę, gatunek oraz minimalny obwód pnia nowych drzew. Ze względów bezpieczeństwa ZDW planuje sadzić je najczęściej w „drugim rzędzie za rowem” – wszędzie tam, gdzie pozwalają na to warunki techniczne i szerokość pasa drogowego, by młode drzewa w przyszłości znów nie ograniczały skrajni jezdni.

Kompromisu nie będzie?

Mimo silnego głosu mieszkańców, ZDW w Olsztynie stawia sprawę jasno i ucina dyskusje o potencjalnych negocjacjach:

– ZDW w Olsztynie nie organizuje ani nie przewiduje organizacji spotkań informacyjnych czy konsultacji społecznych dotyczących planowanych działań. Głównym zadaniem zarządcy drogi jest zapewnienie bezpieczeństwa podróżującym. Na zarządcy drogi ciąży odpowiedzialność karna za nieusuwanie drzew zagrażających bezpieczeństwu ruchu drogowego — podkreśla Tomasz Raczkowski.

Społecznicy nie zamierzają jednak składać broni. Pod petycją internetową o wstrzymanie wycinki i przeprowadzenie niezależnych badań dendrologicznych stale przybywa podpisów. Dla wielu mieszkańców regionu to walka o to, czy krajobraz Warmii traktujemy jako żywe dziedzictwo, czy jedynie jako przeszkodę dla skrajni drogowej.