Jeszcze słychać klekotanie, ale to już ostatnie tygodnie. Młode bociany uczą się latać, dorosłe zbierają siły, a na łąkach pojawiają się pierwsze bocianie „sejmiki”. To znak, że wielki odlot jest tuż-tuż.
Na warmińskich łąkach i polach coraz częściej można zobaczyć młode bociany unoszące się nad gniazdami i wykonujące pierwsze, nieporadne loty. To znak, że sezon lęgowy dobiega końca, a ptaki zaczynają przygotowania do jednej z najbardziej niezwykłych migracji w świecie przyrody.
Czas na sejmiki
Młode bociany najpierw wzmacniają skrzydła, krążąc w pobliżu gniazd. Z każdym dniem odlatują coraz dalej, ucząc się wykorzystywać prądy wznoszące. To właśnie one pozwolą im pokonać tysiące kilometrów bez nadmiernego wysiłku.
W sierpniu na Warmii można obserwować charakterystyczne bocianie sejmiki. To duże zgromadzenia ptaków na łąkach i polach, podczas których bociany intensywnie żerują, odpoczywają i przygotowują się do odlotu. Niekiedy w jednym miejscu gromadzi się nawet kilkadziesiąt osobników.
Każdy ma swój czas
Co ciekawe, nie wszystkie bociany odlatują jednocześnie. Najwcześniej w drogę ruszają dorosłe ptaki, którym w danym roku nie udało się wychować młodych. Później odlatują młode, a na końcu rodzice, którzy przez całe lato opiekowali się potomstwem i muszą najpierw uzupełnić zapasy energii.
Podróż bez przewodnika
Przed bocianami długa wyprawa licząca nawet 8–10 tysięcy kilometrów. Większość polskich ptaków zimuje we wschodniej i środkowej Afryce. Co ważne, bociany unikają przelotu nad Morzem Śródziemnym, dlatego wybierają trasę prowadzącą przez cieśniny Bosfor lub Gibraltar, gdzie mogą korzystać z ciepłych prądów powietrznych.
Dla młodych bocianów będzie to pierwsza tak wymagająca podróż w życiu. Nie mają przewodnika – kierunek migracji zapisany jest w ich instynkcie, choć podczas lotu uczą się także od starszych i korzystają z doświadczenia całego stada.