Tegoroczna jesień przyniosła leśnikom powody do zadowolenia. Dęby obrodziły znacznie lepiej niż przed rokiem, a to oznacza obfite zbiory żołędzi. Regionalna Dyrekcja Lasów Państwowych w Olsztynie planuje pozyskać aż 55 ton nasion, z których może wyrosnąć blisko 7 milionów młodych dębów.

W tym roku dęby wyjątkowo hojnie sypnęły żołędziami. Leśnicy z Regionalnej Dyrekcji Lasów Państwowych w Olsztynie chcą wykorzystać ten urodzaj i zebrać aż 55 ton nasion. To nie tylko leśny przysmak, o który konkurują z dzikami. To także początek kolejnych pokoleń drzew — z zebranych żołędzi może powstać blisko 7 milionów sadzonek.

Zanim żołądź trafi do ziemi

Droga od nasiona do sadzonki zaczyna się od kontroli jakości. Leśnicy przygotowują specjalną kąpiel i oddzielają pełne żołędzie od uszkodzonych. Następnie przeprowadzają termoterapię, która ma ograniczyć rozwój szkodliwych grzybów. Nasiona spędzają 2,5 godziny w wodzie o temperaturze 41 stopni Celsjusza, a później trafiają do szkółek leśnych.

Zanim młode dęby zostaną posadzone w lesie, miną około dwa–trzy lata. Na własne żołędzie będą musiały poczekać znacznie dłużej – dąb szypułkowy zaczyna zwykle owocować w wieku około 40–50 lat. To drzewo, którego nie da się wychować w jeden sezon.

Wystarczy spojrzeć na Dąb Bażyńskiego w Kadynach na Wysoczyźnie Elbląskiej. Wiek tego słynnego okazu szacuje się na około 700–740 lat. Jego historia sięga średniowiecza, a on sam pokazuje, jak długo dąb może być częścią krajobrazu.

55 ton żołędzi, miliony przyszłych drzew

Według wyliczeń leśników z jednego kilograma żołędzi można uzyskać około 125 sadzonek. Przy planowanym zbiorze 55 ton oznacza to potencjał na blisko 7 milionów młodych dębów.

Nie wszystkie nasiona muszą jednak dać początek sadzonkom, dlatego jest to szacunek, a nie gwarantowana liczba drzew, które ostatecznie trafią do lasów. Celem jest między innymi zwiększanie udziału gatunków liściastych i wspieranie różnorodności biologicznej.

Buk i lipa też mają swoje miejsce

Jesienne zbiory nie kończą się na żołędziach. RDLP w Olsztynie planuje pozyskać również około dwóch ton bukwi, czyli nasion buka, oraz 50 kilogramów nasion lipy.

To właśnie teraz zaczyna się część pracy, której efektów nie widać od razu. Zebrane nasiona trzeba odpowiednio przygotować, wysiać i pielęgnować, zanim staną się sadzonkami gotowymi do posadzenia. A później pozostaje już czas — i natura, która z małego nasiona potrafi stworzyć drzewo pamiętające całe pokolenia.