Kto by pomyślał, że warmińskie wybrzeże może z powodzeniem „zagrać” plażę nad Balatonem? Brzmi to jak scenariusz szalonej komedii, ale to Frombork stał się centrum filmowego wszechświata w „Zupie nic”.
„Zupa nic” to prequel kultowego polskiego filmu „Moje córki krowy”, który przenosi widzów do realiów lata 1984, w sercu PRL‑u. Produkcja z 2021 roku przedstawia codzienne życie polskiej rodziny: marzenia o lepszym świecie, humor absurdu codzienności i egzotykę tamtej epoki — od malucha przez meblościanki po ręce pełne gumy balonowej.
Reżyserka Kinga Dębska nie ukrywała, że film oparty jest częściowo na jej osobistych wspomnieniach: pragnienie wolności, dziecięce doświadczenia i kontrast między światami — między PRL‑em a Zachodem — to rdzeń tej nostalgicznej i przy tym zabawnej historii.
W jednym z kluczowych epizodów produkcji, ekipa filmowa zabrała widzów w podróż do czasów PRL‑u — a Frombork i okolice Zalewu Wiślanego posłużyły za tło do kręcenia scen, w których miasto przemienia się w… węgierską miejscowość i plażę nad Balatonem. Kinga Dębska tłumaczyła, że to właśnie klimat tego regionu sprawił, że postanowiono właśnie tu realizować zdjęcia. Warmia z jej nadmorskimi krajobrazami okazała się idealnym tłem dla opowieści o historii, tęsknocie i drodze do wolności.
Nie zabrakło też ujęć w historycznym dworcu we Fromborkum. Stare ławki i charakterystyczna architektura dworca świetnie oddały atmosferę epoki i pomogły widzowi poczuć się, jakby podróżował w czasie.
W filmie zobaczyć można Kingię Preis i Adama Woronowicza jako rodziców, Ewę Wiśniewską w roli babci. Do obsady dołączyli też m.in. Katarzyna Kwiatkowska i Rafał Rutkowski.