Gietrzwałd kojarzymy przede wszystkim z objawieniami i rodziną Samulowskich. Jednak polskość tej warmińskiej wsi przetrwała także dzięki ludziom, których nazwiska rzadko pojawiają się w podręcznikach. To oni zakładali szkoły, organizowali polskie życie społeczne i ryzykowali własnym majątkiem.

Gietrzwałd na kartach historii Warmii zapisał się przede wszystkim jako serce polskiego odrodzenia narodowego pod koniec XIX wieku. Kiedy myślimy o obronie ojczystej mowy w tej malowniczej wsi, pierwszym skojarzeniem jest zazwyczaj zasłużony i powszechnie znany ród Samulowskich. Jednak polskie trwanie nad Giłwą nie było dziełem jednostek. Za sukcesem kulturalnego i narodowego oporu stali zwykli-niezwykli mieszkańcy, których nazwiska z biegiem lat zatarły się w pamięci niczym stare napisy na mogiłach. Choć ich losy rzadko trafiają na pierwsze strony podręczników, to właśnie ich codzienna praca u podstaw, odwaga i osobiste poświęcenie uchroniły tożsamość mieszkańców tej części Warmii w latach zaborów, a później w okresie międzywojennym.

Rodzina Bemów – od kopalni w Westfalii do polskich szkół

Fundamentem rodu i jego niezłomnej postawy był pochodzący z Plusk Jakub Bem (1866–1966). W młodości, podobnie jak wielu Warmiaków, wyjechał za chlebem do Westfalii, gdzie pracował jako górnik, m.in. od 1894 roku w kopalni w Wanne-Eickel. Mimo pobytu na obczyźnie nie zatracił tożsamości i aktywnie angażował się w działalność tamtejszych organizacji polonijnych. Po ciężkim wypadku w kopalni powrócił na Warmię, kupił niewielkie gospodarstwo w Gietrzwałdzie i niemal natychmiast włączył się w nurt ruchu polskiego.

Gdy po I wojnie światowej ważyły się losy regionu, Jakub Bem stał się kluczową postacią dla lokalnej społeczności. W październiku 1919 roku wszedł w skład zarządu reaktywowanego w Gietrzwałdzie Towarzystwa Ludowego, a niedługo potem, w 1920 roku, stał się głównym inicjatorem założenia polskiej szkoły w miejscowości.

W czasie przygotowań do plebiscytu pełnił funkcję męża zaufania Warmińskiego Komitetu Plebiscytowego oraz przewodniczącego Komisji Plebiscytowej w Gietrzwałdzie, bezkompromisowo agitując za przyłączeniem tych ziem do Polski. Za swoją niezłomną postawę został w 1920 roku aresztowany przez Niemców, a wolność odzyskał dopiero po stanowczej interwencji komisji alianckiej w Olsztynie.

Jakub Bem (pierwszy z prawej) bierze udział w uroczystościach w 30. rocznicę uruchomienia szkół polskich na Warmii — 1959 r., źródło: „Słowo na Warmii i Mazurach”

Od 1927 roku użyczał swojego domu na siedzibę polskiego przedszkola, co ściągnęło na niego dotkliwe szykany ze strony władz niemieckich. W tak zwanym międzyczasie zaangażował się w działalność IV Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech i aż do sierpnia 1939 roku nieprzerwanie pełnił funkcję męża zaufania tej organizacji. Swoje niezwykle pracowite życie zakończył w wieku stu lat, będąc odznaczonym Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.

Schedę po ojcu przejęły dzieci. Najstarszy syn, Franciszek Bem (1897–1983), urodzony jeszcze w Zagłębiu Ruhry, aktywnie działał w okresie plebiscytowym, by później poświęcić się propolskiej pracy społecznej. W 1926 roku został prezesem gietrzwałdzkiego Towarzystwa Młodzieży. Ponadto należał do Towarzystwa Ludowego oraz Kółka Śpiewaczego, a później także do Związku Polaków w Niemczech. W 1938 roku odziedziczył gospodarstwo po ojcu, z którego już w lipcu 1939 roku został wysiedlony, a następnie aresztowany i skazany przez hitlerowców na sześć lat ciężkich robót. Po zakończeniu wojny powrócił do Gietrzwałdu, gdzie aktywnie włączył się w odbudowę polskiej administracji jako wieloletni sołtys, radny Gminnej i Powiatowej Rady Narodowej oraz prezes Gminnej Spółdzielni „Samopomoc Chłopska”. Ta aktywność sprawiła, że Franciszek, podobnie jak ojciec, otrzymał Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski.

Córka Jakuba, Maria Bem (1898–1982), po mężu Świątek, zapisała się w historii regionu jako współzałożycielka Koła Młodych Polek w 1919 roku oraz pierwsza kierowniczka nowo powstałej szkoły polskiej w Gietrzwałdzie w 1920 roku. Z kolei najmłodszy z rodzeństwa, Antoni Bem (ur. 1909), z zawodu ogrodnik, należał do Związku Polaków w Niemczech, za co w czasie II wojny światowej czekało go uwięzienie w hitlerowskich obozach. Zarówno Maria, jak i Antoni za swoje zasługi na rzecz polskości zostali uhonorowani Krzyżami Kawalerskimi Orderu Odrodzenia Polski.

Jan Biegała – obrońca polskiej mowy i współtwórca bankowości

Wielkie zasługi dla Gietrzwałdu położył również rolnik Jan Biegała (1863–1932). Od 1890 roku nieprzerwanie angażował się w polskie życie polityczne jako wieloletni członek Polskiego Komitetu Wyborczego na Warmii, a w latach 1908–1914 pełnił odpowiedzialną funkcję zastępcy przewodniczącego olsztyńskiego powiatowego komitetu wyborczego. W 1910 roku powierzono mu dodatkowo obowiązki sekretarza i skarbnika Towarzystwa Wyborczego na Warmię. Biegała doskonale rozumiał, że skuteczna walka o tożsamość narodową wymaga silnych instytucji społecznych, kulturalnych i edukacyjnych.

W 1906 roku przewodniczył głośnemu wiecowi polskiemu w Gietrzwałdzie, podczas którego zdesperowani mieszkańcy sformułowali petycję domagającą się przywrócenia języka polskiego w pruskich szkołach, a jego własne dzieci z dumą wzięły udział w tamtejszym strajku szkolnym. Przed wybuchem I wojny światowej z wielkim zaangażowaniem pracował jako bibliotekarz Towarzystwa Czytelni Ludowych, dbając o dostęp do polskiej literatury, a w 1911 roku aktywnie uczestniczył w niezwykle ważnym dla ruchu polskiego procesie zakładania Banku Ludowego w Olsztynie.

Swoją niezłomną postawę potwierdził w burzliwym okresie plebiscytowym, a po jego zakończeniu – wraz z żoną Martą, która zmarła w Gietrzwałdzie w 1937 roku – działał w strukturach IV Dzielnicy Związku Polaków w Niemczech. Tradycje patriotyczne domu Biegałów kontynuował syn Konstanty, ceniony kupiec, który w latach dwudziestych pełnił funkcję kierownika i urzędującego członka Zarządu Spółdzielni Rolniczo-Handlowej „Rolnik” w Olsztynie, a od 1928 roku był powszechnie znanym dzierżawcą Domu Polskiego, mieszczącego się w Hotelu „Concordia” w Olsztynie. Za swoje wybitne zasługi dla sprawy polskiej Jan Biegała został pośmiertnie odznaczony w 1933 roku Medalem Niepodległości.

Jan Brzeszczyński – nauczyciel i redaktor

Kolejną postacią, o której pamięć warto przywrócić, jest Jan Brzeszczyński (1873–1946). Urodził się na Mazurach w Skomętnie i jako syn krawca dorastał w skromnych warunkach, lecz jego losy mocno splotły się z Gietrzwałdem. Po ukończeniu Seminarium Nauczycielskiego w Braniewie w 1895 roku podjął pracę pedagoga, ucząc dzieci w różnych warmińskich wsiach, takich jak Gietrzwałd, Gryźliny, Przykop, Naglady czy Gronity. Ze względu na otwarte manifestowanie polskich przekonań, działalność społeczną oraz bliskie kontakty z czołowymi działaczami warmińskimi był przez niemieckie władze oświatowe poddawany ciągłym, karnym przeniesieniom z placówki do placówki.

Od 1918 roku Brzeszczyński zaczął odważnie nauczać wyłącznie w języku polskim, a zakres jego aktywności imponował wszechstronnością. W 1919 roku zorganizował w Barczewie amatorski zespół teatralny, a w okresie plebiscytu z sukcesem prowadził polskie chóry. Równolegle nawiązał bliską współpracę z prasą – drukował swoje wiersze i pieśni na łamach „Gazety Olsztyńskiej”, a później także działdowskiej „Gazety Mazurskiej” i „Mazura”.

Przyjaciel Dziatek” — dodatek do „Gazety Olsztyńskiej” redagowany przez Jana Brzeszczyńskiego

Po przegranym plebiscycie nie poddał się; wszedł w skład Centralnego Komitetu Związku Polaków w Prusach Wschodnich oraz Patronatu Szkolnictwa. W latach 1921–1926 sprawował funkcję wiceprezesa Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego w Olsztynie i z wielką pasją redagował tygodniowy dodatek do „Gazety Olsztyńskiej” zatytułowany „Przyjaciel Dziatek”. Kiedy w 1923 roku kategorycznie odmówił przeniesienia się do pracy w głębi Niemiec, władze oświatowe zwolniły go dyscyplinarnie i pozbawiły należnej pensji.

Dzięki finansowej pomocy Banku Ludowego w Olsztynie zdołał przenieść się z rodziną do Barczewka, skąd przez cztery długie lata dochodził swoich praw przed niemieckimi sądami. Zanim ostatecznie wygrał proces i uzyskał emeryturę w 1928 roku, został zmuszony do podjęcia dwuletniej, ciężkiej pracy zarobkowej w niemieckim Sauerlandzie. Po zakończeniu II wojny światowej powrócił na ukochane ziemie, podejmując zatrudnienie w Zarządzie Miejskim w Bartoszycach, gdzie jako przewodniczący powiatowej komisji weryfikacyjnej pomagał rodzimej ludności warmińskiej w uzyskaniu polskiego obywatelstwa.

Antoni Fiutak – kupiec, który oddał dom dla polskiej sprawy

Niezwykle zasłużoną, choć rzadko wspominaną dzisiaj postacią był kupiec Antoni Fiutak (1854–1936). Mimo że na świat przyszedł w Inowrocławiu, to już w latach 80. XIX wieku na stałe osiadł w Gietrzwałdzie, gdzie prowadził własny sklep i szybko stał się jednym z najsolidniejszych filarów tamtejszego ruchu narodowego. Fiutak wspierał sprawę polską przede wszystkim własnym, ciężko zarobionym majątkiem oraz ogromną odwagą osobistą, przez całe dekady bezinteresownie oddając swój prywatny dom na tajne zebrania i spotkania polskich organizacji oraz stowarzyszeń.

W latach 1891–1895 systematycznie wspierał finansowo Towarzystwo Czytelni Ludowych na Warmii, dbając o rozwój czytelnictwa wśród uboższych mieszkańców. W 1913 roku najprawdopodobniej przewodniczył Polsko-Katolickiemu Towarzystwu Ludowemu w Gietrzwałdzie, a po jego formalnym reaktywowaniu w 1919 roku zasiadał w jego zarządzie. Jako oficjalny delegat Warmii wziął udział w historycznym Sejmie Dzielnicowym w Poznaniu w 1918 roku.

Stały element gietrzwałdzkiego krajobrazu — ludność modląca się przy kapliczce, fot. Władysław Ogrodziński, Muzeum Warmii i Mazur

Gdy w przełomowym 1920 roku w Gietrzwałdzie z trudem tworzyła się pierwsza polska szkoła, Fiutak bez wahania oddał jedną ze swoich najlepszych izb na potrzeby klasy lekcyjnej. Ściśle współpracował z Bankiem Ludowym w Olsztynie, a w 1919 roku, wykazując się ogromnym zaufaniem do odradzającej się ojczyzny, wpłacił do Banku Dyskontowego w Olsztynie gigantyczną kwotę 40 000 marek tytułem subskrypcji na polską pożyczkę państwową.

W trudnym okresie międzywojennym do końca swoich dni działał w Związku Polaków w Niemczech, do którego z dumą należała cała jego najbliższa rodzina. Tradycje te kontynuowali jego synowie: Władysław, który od 1919 roku kształcił się w gimnazjum w Ornecie, a w 1924 roku studiował na Uniwersytecie Ludowym w Dalkach koło Gniezna; Marcin, który został szanowanym filologiem klasycznym; oraz wierna ideałom ojca córka Stanisława.

Dziedzictwo lokalnego zaangażowania

Historia Gietrzwałdu to nie tylko opowieść o objawieniach czy działalności powszechnie znanych postaci z rodu Samulowskich. To przede wszystkim barwna mozaika złożona z biografii ludzi patriotycznie usposobionych, niezłomnych i gotowych na największe osobiste poświęcenia. Bez Jakuba Bema otwierającego polskie przedszkole we własnych czterech ścianach, Jana Biegały organizującego wiece i strajki szkolne w obronie ojczystego języka, Jana Brzeszczyńskiego piszącego pieśni dla dzieci mimo groźby utraty pracy, czy wreszcie Antoniego Fiutaka bez wahania dzielącego swój dom z polską szkołą, przetrwanie rodzimej mowy i kultury pod zmasowanym naporem władz byłoby niemożliwe. To właśnie te rodziny walnie przyczyniły się do przetrwania polskości w tym zakątku Warmii.