Nie byli naukowcami ani bohaterami pierwszych stron gazet. A jednak dzięki nim ocalały fotografie, dokumenty, książki i wspomnienia związane z Wilnem oraz jego mieszkańcami. Henryk Kujawa i Krystyna Hołownia przez lata gromadzili, porządkowali i chronili ślady przeszłości, stając się nieformalnymi kustoszami wileńskiej pamięci na Warmii.

Kustosz, kojarzy nam się z wykwalifikowanym pracownikiem instytucji kultury – muzealnikiem, archiwistą, bibliotekarzem, zakurzonymi półkami, uginającymi się od książek, teczek, albumów ze zdjęciami, z kimś, kto zawodowo opiekuje się zbiorami, odpowiadając za ich ewidencjonowanie, konserwację i organizację wystaw. W przypadku dwóch osób, których sylwetki chcę przybliżyć, definicja ta ma częściowe zastosowanie. Jedna z tych postaci to archiwistka z zawodu i zamiłowania. Druga to księgowy, ale też bibliofil, fotograf, kolekcjoner. Łączyły ich wspólne korzenie i serdeczna przyjaźń. Poznajmy Henryka Kujawę i Krystynę Hołownię.

Wilno, sierpień 1937 r. Wiktor i Helena Kujawa z synem Henrykiem (stoi) i córką Irenką. Źródło: Zbiory Henryka Kujawy, Muzeum Polskich Formacji Granicznych)

Nieszczęśliwe urodziny

Często gdy spotykałem Henryka Kujawę, bardzo lubił żartować, że ma strasznie pechową datę urodzenia. Przyszedł bowiem na świat 20 kwietnia 1934 roku w podwileńskim Niemenczynie, czyli dokładnie w ten sam dzień, w którym urodził się Adolf Hitler.

Abstrahując od tego faktu, warto odnotować, że Henryk Kujawa pochodził z bardzo zacnej rodziny. Jego ojciec Wiktor, w okresie międzywojennym, służył w Korpusie Ochrony Pogranicza, dowodząc m.in. strażnicą w Romeszkańcach (przed wojną leżącą w gminie Mejszagoła). Matka Helena z Tyszkiewiczów była wnuczką Karola Tyszkiewicza – powstańca styczniowego, zesłanego za udział w tym zrywie narodowym na Syberię.

Plutonowy Korpusu Ochrony Pogranicza Wiktor Kujawa

Wiktor i Helena przejęli tradycje przodków. Swoje miejsce na ziemi ostatecznie znaleźli w Wilnie, budując tam dom przy ulicy Popławskiej 16.

Niestety w wyniku zmian granic po zakończeniu II wojny światowej, obawiając się wywózki na Sybir, podobnie jak wiele innych rodzin, Kujawowie zdecydowali się na wyjazd do „nowej” Polski.

Prezent od Bułhaka

Henryk Kujawa wraz z rodzicami opuścił Wilno w 1946 roku i przez Szczecin, Inowrocław i Gniewkowo rodzina trafiła do Węgorzewa.

Zaraz po wojnie, w Toruniu, mama Henryka Kujawy spotkała znajomego z Wilna, dodajmy bardzo słynnego znajomego. Henryk był pod dużym wrażeniem ponad 60-letniego mężczyzny, wiele opowiadającego o Wilnie, o wspólnych znajomych, o zdjęciach, o zniszczeniach miast, które dokumentował.

Rozmówcą Heleny Kujawy okazał się nikt inny jak prekursor polskiej fotografiki, wykładowca Uniwersytetu Stefana Batorego, wybitny fotograf – Jan Bułhak, który widząc zainteresowanie chłopca, zasugerował, aby w prezencie (prawdopodobnie urodzinowym) podarować mu aparat firmy Verax. To od rozmowy z Janem Bułhakiem oraz pamiątki otrzymanej od mamy rozpoczęła się wielka pasja Henryka Kujawy.

Jan Bułhak (1876–1950) – pionier polskiej fotografiki. Źródło: Wikimedia Commons

Z aparatem przez życie

Henryk Kujawa ukończył trzyletnie Studium Ekonomiczne w Bydgoszczy i swoje życie zawodowe związał z księgowością.

Gdy tylko mógł oderwać się od biurka, chwytał za aparat i robił zdjęcia miejsc, krajobrazów, ludzi, dokumentował spotkania rodzinne i towarzyskie, a także działalność Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej w Olsztynie. To na kliszach, a później w pamięci jego aparatu cyfrowego (ponieważ szedł z duchem czasu) zachowało się wiele relacji z imprez i wydarzeń.

Co ważne, Henryk Kujawa uwielbiał obdarowywać osoby, które uwiecznił na zdjęciach, wykonanymi przez siebie fotografiami. Sam otrzymałem ich kilkadziesiąt i do dzisiaj stanowią miłą pamiątkę naszej znajomości.

Bibliofil

Kolejną miłością Henryka Kujawy były książki i pocztówki, zwłaszcza te związane z ukochanym Wilnem. Zdobywał je odwiedzając jarmarki, pchle targi, antykwariaty bądź licytując na aukcjach. Zanim na dobre handel został zdominowany przez portale internetowe, Henryk Kujawa zgromadził pokaźną kolekcję tych rzeczy. Wyprzedzając nieco fakty, bardzo żałuję, że uległa ona rozproszeniu. Bezdzietna wdowa, mając ograniczone możliwości finansowe i chcąc zbudować nagrobek ukochanemu mężowi, systematycznie sprzedawała poszczególne elementy gromadzonych z taką pieczołowitością przez zmarłego męża zbiorów.

Drugi obieg

Henryk Kujawa doceniał wagę słowa pisanego i starał się je propagować. Szczególnie intensywnie robił to jeszcze w okresie PRL‑u, gdy w ramach tzw. drugiego obiegu rozprowadzał różne publikacje, głównie te dotyczące historii Polski. To właśnie z nich mieszkańcy Olsztyna i regionu dowiadywali się m.in. o zbrodni katyńskiej i zbrodni wołyńskiej czy też o masowych zesłaniach na Syberię w okresie II wojny światowej.

Wileńskie korzenie oraz umiłowanie książki i fotografii postawiły na drodze Henryka Kujawy Krystynę Hołownię – archiwistkę, która z miejsca stała się wspaniałym kompanem.

Panel wystawy Wileńscy Olsztyniacy przybliżający sylwetkę Henryka Kujawy. Źródło: zbiory Piotra Bojarskiego

Archiwistka

Krystyna Hołownia przez lata była związana z olsztyńskim Archiwum Państwowym. Udostępniała zbiory, podpowiadała i przekazywała cenne informacje pokoleniom badaczy, choć jej nazwisko nigdy nie figurowało na okładkach książek. To właśnie opisywanie i archiwizowanie dokumentów, dziś dla nas często bardzo cennych, uchronienie ich od zapomnienia, choć nieco w innym ujęciu niż w przypadku Henryka Kujawy, stało się sensem jej życia.

Poza pracą zawodową, Krystyna Hołownia aktywnie działała w Towarzystwie Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej oraz olsztyńskim oddziale Polskiego Towarzystwa Historycznego.

Krystyna Hołownia. Źródło: Archiwum Państwowe w Olsztynie

Darczyńca

Jako archiwistka nigdy nie miała wątpliwości, że prywatne zbiory powinny z czasem znaleźć się w archiwum oraz innych instytucjach kultury, aby badacze mogli z nich skorzystać. Osobiście, w 2022 roku, w ramach Międzynarodowego Dnia Archiwów przekazała olsztyńskiemu archiwum zdjęcia autorstwa jej męża, dokumentujące działalność Liceum Pedagogicznego w Mrągowie oraz Państwowego Domu Dziecka w Mrągowie.

Przyjaźń do końca

Krystyna Hołownia zastąpiła Henryka Kujawę w roli kronikarza Towarzystwa Przyjaciół Wilna i Ziemi Wileńskiej, ale jednocześnie podjęła się trudu opieki nad Ireną i Henrykiem Kujawą. Dawała wsparcie psychiczne, odwiedzała, opowiadała o wydarzeniach i inicjatywach, w których jeszcze do niedawna wspólnie mieli okazję brać udział. Angażowała się także w działalność olsztyńskiej wspólnoty Amazonek.

Krystyna Hołownia wraz z dyrektorem Archiwum Państwowego w Olsztynie prof. dr hab. Norbertem Kasparkiem – uroczystość z okazji Międzynarodowego Dnia Archiwów. Źródło: Archiwum Państwowe w Olsztynie

Nie trzeba zdobywać ani najwyższych laurów, ani odkrywać wielkich rzeczy, aby być wartościowym człowiekiem. Często wystarczy po prostu rzetelna, uczciwa praca u podstaw na rzecz swojej „Małej Ojczyzny”. Tacy właśnie byli Henryk Kujawa i Krystyna Hołownia.

Z kronikarskiego obowiązku wypada dodać, że Henryk Kujawa zmarł 26 maja 2019 roku, a Krystyna Hołownia – 23 kwietnia pięć lat później.

Pamięć o nich nie zniknie, ponieważ została zatrzymana w przysłowiowym kadrze i na – może już dziś lekko pożółkłej – kartce papieru.