Jeszcze kilka lat wcześniej budowano tu wizję przemysłowej potęgi. Wkrótce zabrakło jednak pieniędzy, surowców i nadziei. Warmia i Mazury wkroczyły w najtrudniejszą dekadę PRL.
Gdy dogasały jeszcze kolorowe światła gierkowskich dożynek z 1978 roku, a wybudowane w Olsztynie obiekty błyszczały nowością, nad Polską Ludową gromadziły się czarne chmury. Lata 80. XX wieku przyniosły bolesne zderzenie z gospodarczą rzeczywistością. Ambitne inwestycje i puste państwowe kasy postawiły kraj na skraju katastrofy. Kryzys z pełną siłą uderzył w Warmię i Mazury, bezlitośnie obnażając słabości socjalistycznego rolnictwa, paraliżując flagowy OZOS i zmuszając fabryki do szukania pomocy w… Pjongjangu.
Pikujące plony i świnie zamiast krów
Na Warmii i Mazurach nadchodzące załamanie najszybciej odczuła wieś. Początek lat 80. przyniósł drastyczny spadek plonów. O ile w połowie poprzedniej dekady tutejsze pola rodziły średnio 29,7 kwintala pszenicy z hektara, o tyle u progu lat 80. wskaźnik ten osunął się do zaledwie 21,5 kwintala. Kryzys zebrał żniwo na wszystkich uprawach: żyto spadło z 24,1 do 20,8 q/ha, ziemniaki ze 184 do 138, a buraki cukrowe zanotowały potężny zjazd z 276 do 188 q/ha.
Zmienił się też krajobraz hodowlany. Z powodu braku pasz drastycznie skurczyło się pogłowie bydła (z 495 tysięcy do 472 tysięcy sztuk). W zapomnienie odchodziły też konie – ich liczba spadła z 52 do 36 tysięcy, co było naturalnym skutkiem postępującej mechanizacji. Co ciekawe, na przekór kryzysowi rósł chów zwierząt, które łatwiej było wykarmić lokalnymi odpadami – liczba świń wystrzeliła z 543 tysięcy do rekordowych 706 tysięcy sztuk, a pogłowie owiec skoczyło do 152 tysięcy. Mimo tych zwyżkowych statystyk i zaklinania rzeczywistości przez władze, oficjalne cyfry pozostawały jedynie na papierze – mięsa i wyrobów wełnianych wciąż dramatycznie brakowało do zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych ludności.
Upadek bartoszyckiego giganta i wyludnienie wsi
Lata 80. okazały się gwoździem do trumny dla dumy epoki Gierka – wielkich kombinatów rolnych. Gdy państwo nagle zlikwidowało dotacje do produkcji, a urzędnicy zaczęli zasypywać dyrekcje masą biurokratycznych nakazów, socjalistyczne kolosy zaczęły pękać w szwach. Efekt był natychmiastowy. Już w 1981 roku rozwiązano największy kombinat rolny w Bartoszycach, który gospodarował na gigantycznym obszarze 40 tysięcy hektarów!
Fala restrukturyzacji uderzyła też w podolsztyńskie państwowe gospodarstwa w Klewkach i Ameryce. Tam, oprócz problemów finansowych, zmorą okazał się fatalny, rozproszony układ pól, który generował astronomiczne koszty transportu. Średnia wielkość państwowego przedsiębiorstwa rolnego w regionie skurczyła się w ciągu zaledwie dwóch lat z 11 tysięcy (1981 rok) do 7,5 tysiąca hektarów (1983 rok).

W drugiej połowie dekady dawne Prusy Wschodnie – województwa olsztyńskie, elbląskie i zachodnia część suwalskiego – stanęły w obliczu katastrofy demograficznej. Wieś zaczęła się gwałtownie wyludniać i starzeć. Prywatni rolnicy, dobici kryzysem, nie mieli pieniędzy na zakup podstawowych narzędzi czy pasz. Ziemia wokół Olsztyna masowo zmieniała właścicieli lub leżała odłogiem. Państwowe PGR‑y, które kontrolowały aż połowę tutejszych gruntów, wegetowały z przestarzałym parkiem maszynowym i narzucaną odgórnie, całkowicie nieopłacalną produkcją. To gigantyczne zaniedbanie i strukturalny kryzys stały się później jednym z najtrudniejszych wyzwań, z jakimi musiała zmierzyć się niepodległa Polska po 1989 roku.
Izolatory z Korei Północnej i agonia OZOS‑u
W olsztyńskim przemyśle lata 1981–1982 upłynęły pod znakiem drastycznego spadku produkcji. Chwilowe ożywienie w połowie dekady szybko zgasło z powodu braku jakichkolwiek inwestycji. Powszechną zmorą stały się permanentne braki w zaopatrzeniu. Kryzys sparaliżował m.in. energetykę, w której brakowało podstawowych materiałów: kabli, transformatorów i izolatorów. Sytuacja była tak zła, że te ostatnie, wobec braku dostawców z bloku wschodniego, sprowadzano na Warmię i Mazury aż z Korei Północnej!
Problemy nie ominęły też „flagowego okrętu” regionalnej gospodarki – Olsztyńskich Zakładów Opon Samochodowych. W drugiej połowie lat 80. OZOS przestał być wymarzonym miejscem pracy. Z braku surowców tydzień pracy skracano do czterech, a nawet trzech dni. Spadek produkcji i załamanie rynku sprawiły, że gotowe opony tygodniami zalegały w zakładowych magazynach. Ta agonia sprawiła, że po transformacji ustrojowej jedynym ratunkiem dla fabryki stała się prywatyzacja, która – w przeciwieństwie do wielu innych zakładów – zakończyła się gigantycznym sukcesem pod skrzydłami koncernu Michelin.
Przegrana walka z globalnym rynkiem
Niektóre zakłady na Warmii i Mazurach stały się bankrutami jeszcze w czasach PRL‑u, przegrywając starcie z globalną ekonomią. Doskonałym przykładem była Fabryka Kalafonii i Terpentyny w Spychowie. Towar produkowany na Mazurach był o połowę droższy od tego, który można było zaimportować z Chin, Nowej Zelandii czy Korei. Spychowski zakład od początku dekady notował drastyczne spadki produkcji i przestał być rentowny.
Kryzys brutalnie zweryfikował też ambitne plany Fabryki Płyt Pilśniowych i Wiórowych w Rucianem-Nidzie. Jeszcze w marcu 1987 roku dyrekcja snuła wizjonerskie plany: budowę nowego wydziału, modernizację elektrociepłowni i stworzenie wspólnie z gminą nowoczesnej oczyszczalni ścieków. W realiach bankrutującego systemu plany te pozostały jedynie na papierze. Zakład nie zdołał udźwignąć tego ciężaru w nowej rzeczywistości i ostatecznie ogłosił upadłość w 1995 roku.

Stan wojenny „zamyka” Mazury
Kropką nad „i” w obrazie gospodarczego dramatu było załamanie ruchu turystycznego w latach 1980–1982. Wprowadzenie stanu wojennego, militaryzacja kraju i kryzys sprawiły, że Polacy przestali myśleć o wakacjach, a ośrodki wypoczynkowe świeciły pustkami. Mazurska turystyka zaczęła bardzo powoli podnosić się z kolan dopiero od 1983 roku.
Ostatnia dekada PRL‑u na Warmii i Mazurach była bolesnym pożegnaniem z iluzją gierkowskiego dobrobytu. Region, pozbawiony centralnych dotacji i odcięty od zaopatrzenia, wszedł w okres stagnacji, z której miały go wyrwać dopiero głębokie, bolesne reformy rynkowe lat 90.