Na pierwszy rzut oka to tylko spokojna wieś niedaleko Lidzbarka Warmińskiego. Jednak Kraszewo skrywa historie, które mogłyby wypełnić niejedną książkę: związki z biskupami Warmii, ślady Kopernika, papieskie kajaki i dramatyczne wydarzenia końca wojny. Za niewielką miejscowością kryje się siedem wieków niezwykłych dziejów.
„Ojczyznę kocha się nie dlatego, że wielka, ale dlatego, że własna” – pisał wieki temu rzymski filozof Seneka Młodszy. Ta antyczna maksyma na Warmii i Mazurach zyskuje zupełnie nowy, głęboki wymiar. W regionie, w którym historia mieni się dziesiątkami, często trudnych odcieni, to właśnie małe, lokalne społeczności stają się najwierniejszymi strażnikami pamięci. Ludzie, którzy z szacunkiem kultywują tutejsze tradycje i dbają o ślady przeszłości, budują tożsamość naszej małej Ojczyzny. Doskonałym tego przykładem jest podlidzbarskie Kraszewo.
Wieś, której początki sięgają połowy XIV wieku, leży w strategicznym punkcie historycznej mapy regionu. To właśnie tędy przebiega Szlak Kopernikowski. Droga ta łączy Olsztyn z Fromborkiem, niezmiennie przypominając o życiu i pracy jednego z najwybitniejszych mieszkańców tej krainy – Mikołaja Kopernika.
W cieniu zamku i pałacu biskupów
Pisząc o przeszłości, warto pamiętać, że obecność Warmii w granicach przedrozbiorowej Rzeczypospolitej nie była jedynie krótkim, politycznym epizodem. Od zawarcia II pokoju toruńskiego w 1466 roku do pierwszego rozbioru Polski minęło niespełna 310 lat. W tym czasie losy Kraszewa były nierozerwalnie splecione z dworami i polityką biskupów warmińskich.
Gdy w połowie XIV stulecia lokowano wieś, zaledwie kilkanaście kilometrów dalej zaczęły piąć się w górę mury potężnego zamku biskupów w Lidzbarku Warmińskim. Z kolei podążając z Kraszewa na południe, w kierunku Dobrego Miasta, mijamy letnią rezydencję kościelnych hierarchów – urokliwy pałac w Smolajnach. To właśnie z tymi miejscami kojarzą się nazwiska wybitnych postaci. Wśród nich prym wiódł Ignacy Krasicki – książę poetów, mąż stanu, a zarazem wielki miłośnik natury, który osobiście planował rozbudowę smolajńskiego parku. Mówiąc o przeszłości Warmii, nie sposób pominąć wybitnego teologa Stanisława Hozjusza, fundatora słynnego Collegium Hozjanum, czy późniejszych prymasów Polski zasiadających na warmińskiej stolicy: Wacława Leszczyńskiego, Jana Wydżgi, Michała Radziejowskiego i Teodora Potockiego, aż po bliższego naszym czasom kardynała Józefa Glempa.

Papieski kajak na Szlaku Kopernikowskim
W Kraszewie nawiązują do jeszcze jednej wyjątkowej postaci, tym razem z najnowszych dziejów Polski. Karol Wojtyła, zanim w 1978 roku zasiadł na Stolicy Piotrowej, odwiedzał Warmię aż 19 razy. Jako młody kapłan, a później biskup i kardynał, szukał tu wytchnienia na łonie natury, przemierzając rzeki i jeziora podczas słynnych spływów kajakowych. Nie unikał też, co oczywiste, ważnych uroczystości kościelnych.
Ślady jego obecności odnajdujemy na drogach wiodących do Fromborka – przyszły papież, podobnie jak tysiące pielgrzymów przed nim i po nim, podróżował właśnie biegnącym nieopodal Kraszewa historycznym traktem. Pamięć o nim zyskała w Kraszewie szczególny pomnik, gdy w 2004 roku stał się patronem tutejszej szkoły podstawowej, powołanej do życia w 1955 roku z inicjatywy Wiktorii Wieliczko.
Gotyckie mury i niezwykli pasterze
Sercem kraszewskiej społeczności od blisko siedmiu stuleci pozostaje kościół pw. św. Elżbiety. Wzniesiona w XIV wieku gotycka świątynia była świadkiem przetaczających się przez region wojen, pożarów i zmian granic. Choć na przestrzeni wieków ulegała licznym przebudowom, przetrwała dzięki trosce kolejnych pokoleń mieszkańców, stając się swoistym, żywym pomnikiem lokalnej historii.
Przez niemal siedem wieków tutejszą parafią kierowało wielu nietuzinkowych duszpasterzy, których nazwiska warto ocalić od zapomnienia:
• Jan Jakub Burchert (proboszcz w latach 1711–1728): wielki dobrodziej wsi, fundator cmentarnej kaplicy pw. św. Rocha oraz miejscowego szpitala.
• Mateusz Burchert: rodzony brat Jana Jakuba i jego następca, który dokonał żywota w sposób niezwykle symboliczny – zmarł nagle bezpośrednio po odprawieniu mszy świętej w niedzielę wielkanocną 9 kwietnia 1735 roku.
• Jerzy Grotkowski: kapłan posługujący równolegle na dworze ówczesnego biskupa warmińskiego Jana Stanisława Zbąskiego.
• Wojciech Mondry: Warmiak rodem z okolic Biskupca. Zapisał się w historii jako niezłomny działacz ruchu polskiego, zaangażowany w walkę plebiscytową latem 1920 roku oraz szef działu religijnego „Gazety Olsztyńskiej”.

Ksiądz Podlech
Proboszczem, który kierował kraszewską parafią w dobie wielkich zmian dziejowych XX wieku, był ks. Ferdynand Podlech. Pochodzący z Cerkiewnika duchowny przybył do wsi w sierpniu 1919 roku i przez ćwierć wieku położył ogromne zasługi dla tutejszej świątyni. To on w trudnych, wojennych realiach 1943 roku doprowadził do odrestaurowania ołtarza głównego, ufundował trzy nowe dzwony i rozwijał ruch misyjny.
Prawdziwy sprawdzian człowieczeństwa przyszedł jednak w koszmarnym dla całej Warmii początku 1945 roku. Gdy w rejon Lidzbarka wkroczyły oddziały Armii Czerwonej, ks. Podlech z narażeniem życia chronił swoich przerażonych parafian przed bestialstwem sowieckich żołnierzy. Po przejściu frontu nowi zarządcy zmusili go do upokarzającej pracy przy grzebaniu ciał ofiar, by ostatecznie aresztować go i deportować w głąb Związku Sowieckiego. Ostatni przedwojenny duszpasterz Kraszewa zmarł na Syberii w 1946 roku.
Rok 1945 – początek nowego świata
Historia nie tylko naszego regionu nieustannie napędzana jest rocznicami. Rok 1945 był dla Kraszewa – noszącego dotąd niemiecką nazwę Reichenberg – końcem jednego i początkiem zupełnie drugiego, nieznanego świata. Decyzjami wielkich mocarstw dotychczasowi niemieccy mieszkańcy zostali zmuszeni do opuszczenia swoich domów. Na ich miejsce, w ramach wielkiej powojennej wędrówki ludów, zaczęli przybywać nowi osadnicy.
Byli wśród nich Polacy, ekspatrianci z utraconych Kresów Wschodnich – dawni mieszkańcy Wileńszczyzny, Nowogródczyzny, Polesia i Wołynia. Obok nich domy zasiedlali przybysze z przeludnionej Polski centralnej oraz Ukraińcy, których komunistyczne władze przesiedliły przymusowo na północne rubieże w ramach akcji „Wisła”.
Ta brutalna inżynieria społeczna, choć zrodzona z ludzkiej krzywdy i wojennej pożogi, stworzyła na dzisiejszej Warmii i Mazurach unikalny tygiel. Ponad osiemdziesiąt lat po tamtych wydarzeniach ta wyjątkowa mozaika kultur, tradycji, różnych wyznań i obyczajów nie jest już źródłem konfliktów. Stała się naszą największą siłą i inspiracją do budowania nowoczesnego regionu. Bo choć korzenie mieszkańców Kraszewa tkwią w tak różnych zakątkach dawnej Europy, dziś to właśnie ta warmińska ziemia jest małą, wspólną Ojczyzną nas wszystkich.