Do kultowej ławeczki Mikołaja Kopernika dołączą kolejne – poświęcone Marii Zientarze-Malewskiej i Tadeuszowi Macheli. To pomysł mieszkańców, zrealizowany z budżetu obywatelskiego.
Tuż przy moście prowadzącym do Zamku Kapituły Warmińskiej na ławeczce „siedzi” Mikołaj Kopernik – symbol miasta i jego najbardziej rozpoznawalna postać. Wkrótce jednak zyska sąsiedztwo, które – choć mniej „globalne” – dla lokalnej tożsamości ma równie duże znaczenie. Na mapie spacerów pojawią się dwie nowe ławeczki upamiętniające Marię Zientarę-Malewską oraz Tadeusza Machelę. Co ważne, nie jest to wyłącznie efekt decyzji urzędników – projekty zostaną zrealizowane dzięki mieszkańcom w ramach Olsztyńskiego Budżetu Obywatelskiego za 150 tys. zł.
Poetka, której nie złamała historia
W cieniu katedry, na tzw. Plantach Miejskich, przysiądzie postać, obok której trudno przejść obojętnie. Maria Zientara-Malewska – urodzona w 1894 roku w Brąswałdzie – była nie tylko poetką, ale przede wszystkim niezłomną działaczką. W czasach, gdy polskość na Warmii była systematycznie wypierana, uczyła dzieci języka ojczystego i dokumentowała lokalne tradycje. Za swoją postawę zapłaciła wysoką cenę – trafiła do obozu Ravensbrück.
Jej ławeczka, zaprojektowana przez Michała Selerowskiego, pokaże ją w spokojnej, zamyślonej formie – z książką na kolanach.
Ławeczka z gitarą
Kilka ulic dalej, na Placu Jedności Słowiańskiej, klimat będzie zupełnie inny. Tam swoje miejsce zajmie Tadeusz Machela – muzyk, którego wielu mieszkańców pamięta z koncertów i spotkań. Lider Kapeli Jakubowej, kompozytor i multiinstrumentalista (1953–2019), przez lata współtworzył muzyczną tożsamość miasta.
Nie mogło zabraknąć gitary – to właśnie ona stanie się centralnym elementem rzeźby. Symboliczny, ale bardzo osobisty. Bo dla wielu olsztynian jego muzyka to nie historia, tylko wspomnienie.

Ławeczka z historią i… na szczęście
A kiedy powstała słynna ławeczka Mikołaja Kopernika? Odsłonięto ją w październiku 2003 roku – na finał obchodów 650-lecia nadania Olsztynowi praw miejskich oraz 460. rocznicy śmierci astronoma. Autorką rzeźby jest olsztyńska artystka Urszula Szmyt, która postawiła na realizm i bliskość. Kopernik nie góruje nad przechodniami – siedzi na murku i jakby mimochodem zaprasza, by przysiąść obok.
I trudno tej propozycji się oprzeć. Najlepszy dowód? Jego nos – najbardziej charakterystyczny element pomnika. Wśród turystów i studentów, szczególnie w czasie juwenaliów, krąży przekonanie, że jego potarcie przynosi szczęście. Efekt widać gołym okiem: brązowa twarz zachowała swój naturalny kolor, ale nos wyraźnie się odcina – wypolerowany, jaśniejszy, niemal złoty, błyszczy w słońcu.
Astronoma przedstawiono w stroju z epoki, z charakterystycznym kołnierzem. W dłoniach trzyma astrolabium i zwój papieru – symbole pracy naukowej i dzieła „De revolutionibus”.
Dziś trudno wyobrazić sobie wizytę w Olsztynie bez zdjęcia z „Mikołajem”. Nowe ławeczki Marii Zientary-Malewskiej i Tadeusza Macheli — jeśli chodzi o popularność — będą miały wysoko zawieszoną poprzeczkę. Ale wszystko wskazuje na to, że dobrze dopiszą kolejny rozdział tej opowieści o Olsztynianach, których warto pamiętać.