Przetrwał ataki bojówek, II wojnę światową i… własne wyburzenie. Dom Polski przy ulicy Partyzantów to jeden z najważniejszych świadków historii Olsztyna, którego losy są znacznie bardziej niezwykłe, niż mogłoby się wydawać.
Olsztyński Dom Polski przy ulicy Partyzantów 87 to niezwykle wyrazisty architektoniczny symbol walki o polską tożsamość narodową na Warmii. Choć współcześnie kojarzy się z nauką i kulturą, jego początki wiążą się z wielkim boomem budowlanym, narodzinami miejskich tramwajów, wizytami pruskiej elity, a także dramatycznymi aktami agresji. Poznajmy niezwykłą historię gmachu, który przetrwał totalitarne szykany, wojenną zawieruchę, powojenne wyburzenie i zdołał odrodzić się jak feniks z popiołów.
Kolejowy impuls i narodziny kamienicy
Wszystko zaczęło się w ostatnim ćwierćwieczu XIX wieku, kiedy Olsztyn przeżywał spektakularny rozwój. Miasto sukcesywnie włączano w sieć nowych połączeń kolejowych, a tereny wzdłuż traktu prowadzącego do dworca – ówczesnej ulicy Dworcowej (Bahnhofstraße) – z dnia na dzień stały się inwestycyjnym hitem.
Wiosną 1890 roku lokalny przedsiębiorca i mistrz murarski Joachim Hosmann zakupił tam działkę z zamiarem wzniesienia reprezentacyjnej, narożnej kamienicy czynszowej. Okolica nie przypominała jednak dzisiejszego tętniącego życiem centrum. Ulica Dworcowa była wyboista i pozbawiona porządnych chodników. Wokół placu budowy robotnicy musieli dopiero wymieniać rury gazowe oraz kłaść pierwsze instalacje wodociągowe i kanalizacyjne.
Wzniesiony wtedy dwupiętrowy, narożny budynek składał się z dwóch długich skrzydeł połączonych charakterystycznym, ściętym narożnikiem. Projekt fasady czerpał pełnymi garściami z elegancji architektury klasycznej. Okna parteru zwieńczone zostały dostojnymi, półkolistymi łukami. Na wyższych kondygnacjach architekt zastosował okna prostokątne, które ozdobiono bogatymi gzymsami oraz misternymi dekoracjami w kształcie sztukatorskich girland. Najbardziej reprezentacyjnym elementem pierwszego piętra od strony ulicy stało się okno w ściętym narożniku, ujęte w ozdobną formę wykusza.
Od feldmarszałka do narodzin tramwajów
Na początku 1899 roku Hosmann sprzedał budynek nowemu właścicielowi – Ottonowi Holzky’emu. Ten dostosował budowlę do potrzeb eleganckiego hotelu, któremu nadał nazwę Reichshof. Miejsce to szybko zyskało renomę zarówno wśród mieszkańców, jak i przyjezdnych. Chętnie zatrzymywali się tu wyżsi oficerowie, a najbardziej dystyngowanym gościem tamtej epoki był brat ówczesnego cesarza Niemiec – książę i feldmarszałek Albrecht Wilhelm (1862–1929).
To właśnie w murach tego hotelu, 14 grudnia 1907 roku, odbył się huczny, oficjalny bankiet wydany przez władze miejskie. Okazja była wyjątkowa – uruchomienie w Olsztynie pierwszej linii tramwajowej. W kolejnych latach budynek regularnie przechodził z rąk do rąk i wielokrotnie zmieniał szyldy: w 1912 roku stał się Centralhotelem, by później na krótko wrócić do nazwy Reichshof, a następnie funkcjonować jako hotel International i ostatecznie Concordia.

Pod osłoną drutu kolczastego: plebiscyt i walka o prawa Polaków
Przełomowy moment nadszedł w lutym 1919 roku. Aby ułatwić i skonsolidować pracę na rzecz Polski przed zbliżającym się plebiscytem na Warmii i Mazurach, budynek został wykupiony przez polskie organizacje za fundusze polskiego rządu. W części jego pomieszczeń urządzono biura Mazurskiego Komitetu Plebiscytowego oraz Warmińskiej Rady Ludowej.
Czas ten wiązał się z ogromnym napięciem politycznym. Działalność komitetu spotkała się z brutalną reakcją niemieckich bojówek. Dochodziło do regularnego demolowania polskich lokali, a sami działacze plebiscytowi często znajdowali się w niebezpieczeństwie. Budynek przyszłego Domu Polskiego musiał zostać otoczony zasiekami z drutu kolczastego, co i tak nie powstrzymywało wandali przed obrzucaniem go kamieniami.
Mimo przegranego plebiscytu w 1920 roku, gmach przy ulicy Partyzantów przeszedł na własność polskiego Banku Ludowego (który od 1922 roku silnie wspierał polskich rolników i rzemieślników) i wtedy też ostatecznie przylgnęło do niego miano Domu Polskiego – ostoi i centrum ruchu polskiego do 1939 roku, nie tylko na Warmii, ale w zasadzie w całych Prusach Wschodnich. Do wybuchu II wojny światowej życie w budynku tętniło: funkcjonowała tu opisywana przeze mnie wcześniej polska szkoła, przedszkole, biblioteka z publiczną czytelnią, a swoje siedziby miały Związek Polaków w Niemczech oraz Hufiec Harcerski Rejonu Wschodniopruskiego. Odbywały się liczne przedstawienia teatralne, teatrzyki kukiełkowe, konferencje nauczycieli i wiele innych wydarzeń integrujących polską społeczność w tej części państwa niemieckiego.

Wojenny terror, robotnicy przymusowi i niespodziewane ocalenie
W 1939 roku, wraz z wybuchem wojny, skończył się względny spokój. Wszelka działalność w Domu Polskim została zakazana. Polki i Polacy mieszkający w Niemczech stali się jednymi z pierwszych ofiar nadchodzącej II wojny światowej. Liderzy ruchu polskiego cierpieli i ginęli w obozach, ukrywali się lub często byli zmuszeni do walki w mundurze Wehrmachtu.
Sam budynek przetrwał jednak wojnę. Został początkowo przekazany Wschodniopruskiemu Ziemstwu Kredytowemu (Ostpreußische Landschaft) z siedzibą w Königsbergu (Królewcu), a następnie przeszedł w posiadanie niemieckiego kupca Juliusa Lipki. W czasie działań wojennych podjęto nawet próbę rozbudowy istniejącego w gmachu hotelu, który planowano oddać do użytku pod nową nazwą „Zum Goldenen Stern” (Pod Złotą Gwiazdą). Prace budowlane nie zostały jednak ukończone, a zamiast gości hotelowych w pokojach kwaterowano m.in. francuskich oraz polskich robotników przymusowych.
Gdy w styczniu 1945 roku wojska Armii Czerwonej zajmowały Allenstein, doprowadzając do obrócenia w gruzy sporej części zabytkowej zabudowy Starego Miasta, budynek Domu Polskiego miał ogromne szczęście – przetrwał wojenną pożogę bez większych uszkodzeń.
Od Ministerstwa Finansów i PPR do naukowej przystani
Po zakończeniu wojny i oficjalnym włączeniu Warmii oraz Mazur do Polski, gmach przeszedł pod zarząd Ministerstwa Finansów. W kolejnych latach budynek, na krótko, zyskał także oblicze polityczne – był bowiem pierwszą siedzibą komitetu wojewódzkiego Polskiej Partii Robotniczej.
Równolegle, w murach tego historycznego obiektu reaktywowano polską tradycję spółdzielczą. Aż do początku lat sześćdziesiątych w Domu Polskim ponownie funkcjonował Bank Ludowy, przynajmniej częściowo nawiązując do swoich przedwojennych korzeni. Obiekt jednak niszczał. Po wygaszeniu działalności bankowej i wcześniejszym opuszczeniu budynku przez partyjne struktury, Dom Polski był wykorzystywany na biura różnych instytucji oraz mieszkania kwaterunkowe aż do 1968 roku.
Gdy powołano do życia Ośrodek Badań Naukowych im. Wojciecha Kętrzyńskiego (OBN), jego pierwsza siedziba mieściła się przy ulicy Zwycięstwa 32 (dzisiejsza al. marsz. J. Piłsudskiego). Badacze zajmowali tam skromne cztery pokoje, czytelnię oraz magazyn biblioteczny. Wraz z usamodzielnieniem się Ośrodka, jego dyrektor Władysław Ogrodziński podjął starania o odzyskanie dla celów naukowych i kulturalnych właśnie historycznego gmachu przy ulicy Partyzantów. Sukces przyszedł jesienią 1968 roku, kiedy to władze miejskie oficjalnie zdecydowały o przekazaniu dawnego Domu Polskiego.
Przeprowadzka była jednak trudna. Fatalny stan techniczny niszczejącego obiektu pozwolił jedynie na częściowe przenosiny – na ulicy Partyzantów trafiła dyrekcja, administracja oraz Pracownia Badań nad Współczesnością. Pozostałe działy (Pracownia Historyczna, Wydawnictwo Naukowe oraz Biblioteka) z braku miejsca musiały nadal funkcjonować w starych pokojach przy ulicy Zwycięstwa.

Od „katastrofy” budowlanej do gierkowskiej rekonstrukcji
Przez niemal całą kolejną dekadę los nie oszczędzał Domu Polskiego. Mimo przejęcia go przez OBN urzędowe młyny mełły powoli i latami nie udawało się rozpocząć, tak potrzebnego, gruntownego remontu.
Pierwsze prace naprawcze ruszyły dopiero późną wiosną 1977 roku. Z powodu rozpoczęcia robót pracownicy Ośrodka musieli ewakuować się do tymczasowej siedziby w baraku usytuowanym przy ulicy Żeromskiego (wciąż użytkując też zaplecze przy ulicy Zwycięstwa). Szybko okazało się jednak, że stan techniczny murów jest o wiele gorszy, niż przypuszczano.
Kolejne miesiące przyniosły radykalny zwrot akcji. Budynek, który pierwotnie miał przejść jedynie generalny remont, ze względów bezpieczeństwa zaczęto… całkowicie wyburzać. W tym krytycznym momencie ważyły się losy przyszłości tego miejsca. O uratowaniu tożsamości gmachu zadecydowało jego ogromne, symboliczne znaczenie, jakie miał dla ludności polskiej w Olsztynie w okresie międzywojennym. Stało się to fundamentem do stanowczej interwencji u lokalnych władz, którą podjęli wspólnie: ówczesny dyrektor OBN, uznany historyk doktor Jerzy Sikorski oraz Warmińsko-Mazurski Wojewódzki Konserwator Zabytków Lucjan Czubiel. Dzięki ich działaniom podjęto decyzję o całkowitej rekonstrukcji gmachu z wiernym odtworzeniem klasycznej, ozdobnej elewacji. Prace te ukończono w 1979 roku.
Wielki powrót liderów ruchu polskiego
Na uroczyste otwarcie nowo wzniesionego Domu Polskiego mieszkańcy Olsztyna czekali do 27 października 1980 roku. Wydarzenie to stało się wielką, wzruszającą manifestacją pamięci o przedwojennej Warmii.
W uroczystości wzięli udział liderzy ruchu polskiego na Warmii, w tym poetka Maria Zientara-Malewska oraz organizator przedwojennych polskich szkół – Jan Boenigk i wieloletni działacz Związku Polaków w Niemczech, sternik Banku Ludowego Juliusz Malewski. Obecność tych postaci, które osobiście tworzyły historię regionu, nadała ceremonii wyjątkowy charakter. Co niezwykle symboliczne, na otwarciu pojawił się również Wojciech Kętrzyński – wnuk wybitnego historyka i patrona Ośrodka, spajając klamrą przeszłość i przyszłość tej placówki naukowej. Kilka lat później, w 1989 roku, odbudowany obiekt doceniono oficjalnym wpisem do rejestru zabytków.

Czy wiesz, że…?
Współczesny Dom Polski kryje w sobie architektoniczne i topograficzne tajemnice. Nowo wzniesiony obiekt nie stoi dokładnie w tym samym miejscu, co przedwojenny hotel – podczas odbudowy w latach 70. został nieco odsunięty w głąb działki, z dala od linii ulicy Partyzantów.
Wraz z przesunięciem bryły zmienił się także układ komunikacyjny wokół budynku. Dziś główne wejście prowadzi bezpośrednio od ulicy Partyzantów. Zupełnie inaczej wygląda natomiast dostęp od zaplecza – nie ma już możliwości wejścia od strony ulicy 1 Maja. Tylne wejście prowadzi obecnie wyłącznie od podwórza, do którego dochodzi się od strony ulicy Lanca oraz Placu Konsulatu Polskiego, mijając po drodze sąsiadujące obiekty Zakładu Ubezpieczeń Społecznych (ZUS).
Przed laty sytuacja wyglądała jeszcze inaczej: pierwotnie do obiektu wchodziło się również bezpośrednio na samym rogu obecnej ulicy Lanca – dziś w miejscu tego historycznego, narożnego wejścia znajduje się duże, reprezentacyjne okno.
Dziś ten zrekonstruowany świadek historii służy nauce i kulturze, będąc siedzibą Instytutu Północnego im. Wojciecha Kętrzyńskiego, olsztyńskiego oddziału Polskiej Akademii Nauk oraz Departamentu Kultury i Edukacji Urzędu Marszałkowskiego. Choć przeszedł wiele, dziś codziennie przypomina o burzliwej historii Olsztyna i Warmii w ciągu ostatnich 150 lat.