Uczył, działał i zapisywał to, co miało zostać zapomniane – Franciszek Piotrowski ocalił pamięć o polskiej szkole na Warmii. Jego historia to opowieść o pracy, odwadze i cichej walce o język, kulturę i tożsamość.
Franciszek Piotrowski to prawdziwy kustosz pamięci o szkołach polskich na Warmii w okresie międzywojennym. Dożył sędziwego wieku, skrupulatnie prowadził kronikę szkoły polskiej w Worytach i – co bardzo istotne – napisał wydane drukiem wspomnienia. Poznajmy jego historię.
W rodzinnej Bydgoszczy
W odróżnieniu od Tadeusza Pezały, Mieczysława Oelberga czy Konrada Sikory – nauczycieli wywodzących się z mniejszych miejscowości, Franciszek Piotrowski pochodził z dużego jak na ówczesne warunki miasta – Bydgoszczy, pod zaborami noszącej nazwę Bromberg. To 50-tysięczne wówczas miasto było nazywane małym Berlinem ze względu na dynamiczny rozwój przemysłu i handlu.
Piotrowski przyszedł na świat 6 października 1905 roku. Podobnie jak w przypadku innych pedagogów, także w rodzinie Piotrowskich pielęgnowano tradycje patriotyczne i posługiwano się językiem polskim.
Franciszek Piotrowski edukację rozpoczął w niemieckiej szkole powszechnej, następnie uczył się w konserwatorium, po roku przechodząc do Państwowego Seminarium Nauczycielskiego w Bydgoszczy. Należał do zdolnych uczniów. Angażował się w działalność kulturalną, występował w chórze i zespole teatralnym. Zdobyte w czasach szkolnych doświadczenia zaprocentowały w dorosłym życiu – w trakcie pracy zawodowej.W tak zwanym międzyczasie doszło do poważnych zmian na mapie politycznej, co spowodowało, że maturę Piotrowski zdawał już w wolnej Polsce, w maju 1924 roku.
Od października tegoż roku rozpoczął pracę w jednoklasowej szkole powszechnej w Witrogoszczy – wsi położonej obecnie niemal na granicy dzisiejszych województw kujawsko-pomorskiego i wielkopolskiego.

Szybki powrót do Bydgoszczy
Zdolności organizacyjne, niespożyta energia do działania i zaangażowanie sprawiły, że wiejskie szkoły stały się dla niego za „ciasne”. Dla porządku dodajmy, że od 1 września 1925 roku do 30 czerwca 1926 roku Piotrowski uczył w pięcioklasowej szkole powszechnej w Wyrzysku (obecnie jest to miasto w powiecie pilskim województwa wielkopolskiego).
W styczniu 1927 roku zdał drugi egzamin pedagogiczny, zdobywając pełne kwalifikacje zawodowe, i przeniósł się do Publicznej Szkoły Powszechnej pod wezwaniem Świętej Trójcy w Bydgoszczy. Uzupełniając zdobytą wcześniej wiedzę i pragnąc rozwijać prowadzoną już wcześniej działalność kulturalną, pedagog ukończył roczne konserwatorium muzyczne.
Nowe wyzwanie
Franciszek Piotrowski szybko stał się idealnym kandydatem do pracy w szkolnictwie polskim w Niemczech. Młody wiek, dobre wykształcenie, doświadczenie w pracy dydaktycznej to cechy, które sprawiły, że nauczyciel został szybko „zauważony”. Do przenosin na tereny należące wówczas do Niemiec Piotrowskiego namówił kolega po fachu – Józef Mozolewski, który aktywnie działał także w Związku Polaków w Niemczech.
Machina administracyjna ruszyła 15 maja 1930 roku, kiedy to Piotrowski otrzymał urlop służbowy oraz zezwolenie na prowadzenie nauczania w Niemczech.
27 maja został drugim nauczycielem w Prywatnej Katolickiej Szkole Powszechnej z językiem polskim w Wiśniewce (wieś na Ziemi Krajeńskiej, obecnie powiat sępoleński). Szybko, bo już 22 lutego 1931 roku, przeniósł się na Powiśle – do Mikołajek Pomorskich w powiecie sztumskim.
Ta historia nie miała jednak happy endu. Nauczyciel, jak to miał w zwyczaju, z miejsca zabrał się do pracy. Czynnie włączył się chociażby w działalność powiślańskiego oddziału Towarzystwa Nauczycieli Polskich w Niemczech. Chętnie współpracował także z branżowym „Poradnikiem Nauczycielskim”, na łamach którego publikował artykuły z zakresu metodyki nauczania geografii.
Pracowitość i patriotyzm Piotrowskiego nie uszły uwadze Niemców. 2 lipca 1933 roku, w trakcie zebrania Polaków w Postolinie, został ciężko pobity przez miejscowe bojówki niemieckie. Po powrocie do zdrowia został odwołany z Mikołajek Pomorskich i przeniesiony na Warmię.

Drugi dom w Worytach
Franciszek Piotrowski trafił do Woryt. Pracę w tamtejszej placówce rozpoczął 14 sierpnia 1933 roku, pozostając na przysłowiowym posterunku do 31 sierpnia 1939 roku.
Piotrowski nie byłby sobą, gdyby ograniczył się jedynie do dydaktyki. Wręcz przeciwnie – wszędzie było go pełno. Prowadził amatorskie zespoły – teatralny i śpiewaczy oraz rozwijał czytelnictwo. Dwa razy w tygodniu docierał pieszo z Woryt do oddalonego o 2,5 km Gietrzwałdu, gdzie kierował pracą świetlicy. Miało to szczególnie istotne znaczenie, ponieważ w Gietrzwałdzie, ze względu na naciski Niemców, dość szybko zlikwidowano szkołę polską.
Podobnie jak na Powiślu, Franciszek Piotrowski dużo czasu poświęcał działaniom organizacyjnym w strukturach Towarzystwa Nauczycieli Polskich w Niemczech, gdzie piastował stanowisko prezesa oddziału warmińskiego. W 1937 roku zorganizował w Olszynie amatorski, słynny na całą Warmię, teatrzyk kukiełkowy „Bajka”, którego był kierownikiem i reżyserem. Teatrzyk docierał w sobotnie i niedzielne popołudnia do świetlic i szkół polskich, ciesząc się zainteresowaniem dzieci oraz rodziców, a przede wszystkim promując słowo i kulturę polską w wielu, wydawałoby się zapomnianych, wsiach warmińskich.

Koniec epoki – czas wojny
Powoli zbliżał się wrzesień 1939 roku, a wraz z nim zawierucha wojenna. 31 sierpnia – w przededniu wybuchu konfliktu – w niewielkich, warmińskich Worytach żandarmi niemieccy skrupulatnie przeszukali mieszkanie nauczyciela, rekwirując książki i zamykając bibliotekę szkolną. Piotrowski niemal natychmiast po tym incydencie udał się do Olsztyna, aby poinformować Polsko-Katolickie Towarzystwo Szkolne na Warmię o zaistniałej sytuacji. Tam spotkał innych nauczycieli szkół polskich, którym polecono zatrzymać się w Domu Polskim i czekać na rozwój wypadków. To właśnie w budynku przy ówczesnej Bahnhofstrasse pedagogów zastała wiadomość o wybuchu wojny.
W takich wypadkach często zwykliśmy mawiać, że historia „przyspiesza”. Nie inaczej było tym razem. 3 września 1939 roku Franciszek Piotrowski i inni nauczyciele zostali aresztowani i osadzeni w więzieniu w Olsztynie. Potem były obozy koncentracyjne – najpierw Hohenbruch, a następnie Sachsenhausen, gdzie Bydgoszczanin przebywał do 1945 roku.
W ostatniej fazie wojny, z rozkazu władz niemieckich, razem z innymi więźniami Piotrowski został ewakuowany w kierunku Morza Północnego, idąc w jednym z tak zwanych marszów śmierci. Udało mu się przetrwać. Wraz ze współwięźniami został uwolniony przez Anglików w pobliżu Lubeki. Na czas rekonwalescencji po przeżyciach obozowych pozostał w brytyjskiej strefie okupacyjnej utworzonej na terytorium Niemiec.
Jesienią 1945 roku Piotrowski powrócił do Polski. Początkowo zamieszkał w Bydgoszczy, potem w Olsztynie i Warszawie. Ponadto, będąc już w dość zaawansowanym jak na studenta wieku, pedagog ukończył studia w Szkole Głównej Planowania i Statystyki w Warszawie. Przeszedł na emeryturę w 1977 roku, mając 72 lata. Zmarł 4 grudnia 1994 roku.

Pozostały publikacje
Teatrzyk kukiełkowy „Bajka”, aktywność w czasopismach branżowych czy działalność kulturalna – to tylko niektóre z ważnych dla oświaty polskiej na Warmii inicjatyw Piotrowskiego. Zrobił on jednak coś dużo bardziej doniosłego, a mianowicie przechował pamięć o szkołach polskich na Warmii w formie pisanej. Nauczyciel w trakcie pracy w Worytach skrupulatnie prowadził bowiem kronikę funkcjonującej tam placówki. Kronika szkoły polskiej w Worytach jest przechowywana w bibliotece Instytutu Północnego im. W. Kętrzyńskiego do dnia dzisiejszego, a kilkadziesiąt lat po wojnie zyskała aparat naukowy, przygotowany przez wybitnych badaczy ruchu polskiego w międzywojennych Niemczech – profesorów Wojciecha Wrzesińskiego i Bohdana Jerzego Koziełło-Poklewskiego.
Dzieje życia Piotrowskiego symbolicznie „zamknęły się” dwa lata po jego śmierci. W 1996 roku w Ośrodku Badań Naukowych im. W. Kętrzyńskiego w Olsztynie ukazały się wydane drukiem wspomnienia (które czyta się jak naprawdę dobrą powieść), będące swoistą klamrą spinającą historię szkół polskich na Warmii z losami człowieka tak oddanego tej sprawie.