Śnieżyca odcięła Wymój od świata. Prąd i drogi zniknęły, a mieszkańcy pokazali, co naprawdę znaczy wspólnota – odśnieżali, dowozili jedzenie i wodę oraz pomagali sąsiadom w potrzebie. Dzięki temu nawet w najtrudniejszych chwilach nikt nie został sam.

Śnieżna nawałnica, która na przełomie 2025 i 2026 roku przetoczyła się przez Warmię, szczególnie mocno dała się we znaki mieszkańcom gminy Stawiguda. W niewielkim Wymoju, liczącym nieco ponad dwieście osób, zima na kilka dni zatrzymała codzienne życie. Zaspy odcięły wieś od świata, a jedyna droga prowadząca przez las, stała się nieprzejezdna. W ciągu doby spadło około pół metra śniegu, a łamiące się pod jego ciężarem drzewa dodatkowo blokowały przejazd. W części domów zabrakło prądu – awarie trwały nawet kilka dni.

Sąsiedzkie więzi silniejsze niż awaria

Gdy zawiodła infrastruktura, zadziałała lokalna sieć kontaktów. Mieszkańcy nie czekali na pomoc z zewnątrz. Ci, którzy mieli łańcuchy na oponach, ruszyli w trasę – robili zakupy, odbierali paczki i wspierali sąsiadów.

Do akcji ruszyła sołtyska, druhowie z Ochotniczej Straży Pożarnej oraz stowarzyszenie „Mój Wymój”. Stowarzyszenie FENI z Olsztyna przywiozło żywność, a Koło Gospodyń Wiejskich Wymój wydawało ją mieszkańcom, którzy przez awarie prądu zostali odcięci od codziennych udogodnień. Wiele osób nie miało w tym czasie wody bieżącej ani ogrzewania – uruchomienie studni wymagało prądu. Dlatego świetlica wiejska i Zespół Szkolno-Przedszkolny im. Olimpijczyków Polskich w Stawigudzie stały się punktami, gdzie mieszkańcy mogli zjeść ciepły posiłek i choć na chwilę odpocząć. Sąsiedzi sprawdzali też, czy seniorzy, osoby samotne i nowi mieszkańcy nie potrzebują pomocy – w tej wspólnocie nikt nie został sam.

To lata rozmów i wspólnych spotkań zbudowały zaufanie, które teraz pozwoliło przetrwać.

- Ostatnie kilka dni pokazały nam, co jest naprawdę ważne. A co jest naprawdę ważne? Drugi człowiek i nasze poczucie bezpieczeństwa — podkreśla Katarzyna Leszczyńska, sołtyska Wymoju. — Śniegu było po prostu ogrom! To była duża lekcja pokory, ale mieszkańcy Wymoju udowodnili, że są w stanie to przetrwać wspólnie, podając sobie pomocną dłoń, wyciągając z zasp, pukając do drzwi sąsiada i pytając, czy czegoś nie potrzeba. Jestem dumna, że jestem częścią tej społeczności, bo byliśmy w tym razem!

Integracja ma sens

Sprawna organizacja nie była dziełem przypadku. Już wcześniej we wsi postawiono na integrację i budowanie relacji. Wspólne inicjatywy – warsztaty, spotkania, świąteczne pieczenie pierników czy wspólne festyny – pozwoliły mieszkańcom lepiej się poznać i przełamać bariery między „starymi” i „nowymi” sąsiadami. Dzięki temu w krytycznym momencie każdy wiedział, kto może potrzebować natychmiastowej pomocy, kto ma problemy zdrowotne, a kto nie ma własnego transportu. Wspólnota, która na co dzień spędzała razem czas, w trudnej chwili działała jak dobrze naoliwiona sieć wsparcia – szybko, sprawnie i bez formalności.

Co ciekawe, 2 stycznia Wymój świętował 675-lecie istnienia. Historia wsi sięga XIV wieku, a przez stulecia mieszkańcy potrafili wspólnie stawiać czoła trudnym czasom – od zimowych nawałnic po wojny i zmiany granic. Dziś ta sama tradycja wzajemnej pomocy okazała się bezcenna. Więzi sąsiedzkie, które budowano przez lata wspólnych inicjatyw, pozwoliły przetrwać ostatnią śnieżną nawałnicę. Sprawiły też, że jubileusz wsi miał wyjątkowy wymiar.

W 2025 roku Wymój stał się też inspiracją dla Fundacji Candelaria oraz ogólnopolskiego projektu „Lokalnie Dzielni”, finansowanego przez Narodowy Instytut Wolności w ramach konkursu „Moc Małych Społeczności”. Program ten wspierał lokalne społeczności w rozwijaniu sąsiedzkiej współpracy, pokazując, jak wielką siłę ma solidarność w skali mikro. Doświadczenia mieszkańców Wymoju posłużyły za wzór dla innych, udowadniając, że silne relacje to najlepszy fundament bezpiecznej przyszłości.

Zobacz, jak Wymój walczył ze śniegiem, fot. arch. prywatne