W Stanclewie polska szkoła przez dziewięć lat uczyła dzieci języka, historii i patriotyzmu, mimo nacisków niemieckiej administracji i groźby zamknięcia. Uczniowie, nauczyciele i mieszkańcy wsi trzymali się razem, tworząc prawdziwy ośrodek polskości.
Historia szkół polskich na Warmii tradycyjnie, i słusznie, kojarzy się z miejscowościami oddalonymi o kilkanaście kilometrów od centrum Olsztyna i położnymi w sąsiednich gminach – Dywity, Stawiguda, Purda czy Gietrzwałd. Tymczasem drugim, obok Piasutna-Łęgu, miejscem, gdzie działała szkoła polska, jednocześnie znacznie oddalonym od Olsztyna, jest Stanclewo, leżące blisko pięćdziesiąt kilometrów na południowy wschód od stolicy województwa warmińsko-mazurskiego.
Silny ośrodek polskości
Szkoła polska w Stanclewie została uroczyście otwarta 1 września 1930 roku. Nad uruchomieniem placówki pracowali głównie: Franciszek Barcz – reprezentant Polsko-Katolickiego Towarzystwa Szkolnego na Warmię oraz Augustyn Hahn i Jan Lubomirski. Pierwszą inaugurację roku szkolnego w szkole polskiej w Stanclewie swoją obecnością zaszczycili m.in. Jan Baczewski – poseł do pruskiego Landtagu i jeden z twórców ordynacji umożliwiającej utworzenie polskich szkół, były prezes i współtwórca Związku Polaków w Niemczech oraz Wanda Pieniężna – działaczka ruchu polskiego na Warmii, żona redaktora i wydawcy „Gazety Olsztyńskiej” Seweryna Pieniężnego (juniora).

Szkoła w Stanclewie była, obok Piasutna-Łęgu, jedyną placówką funkcjonującą poza ówczesnym powiatem olsztyńskim (Landkreis Allenstein). Stanclewo znajdowało się przed II wojną światową w powiecie reszelskim (Kreis Rößel). Zdecydowano się na taki krok, ponieważ mieszkańcy wsi otwarcie utożsamiali się z polskością. Świadczyły o tym chociażby wyniki plebiscytu z lipca 1920 roku. Wówczas za przynależnością do państwa polskiego zagłosowało 182 osoby, co stanowiło ponad 30% uprawnionych do głosowania.
Pisząc o edukacji w międzywojennym Stanclewie, warto również zaznaczyć, że obok szkoły działało polskie przedszkole, uruchomione nieco wcześniej niż sama szkoła.
Zrównoważony rozwój
Szkoła polska w Stanclewie działała przez dziewięć lat – do wybuchu II wojny światowej, nie stojąc przez większość tego okresu przed groźbą likwidacji.
Pierwszym nauczycielem został pochodzący z okolic Rawicza Władysław Stachowski. Izbę lekcyjną i mieszkanie dla nauczyciela wynajęto w domu gospodarza o nazwisku Jabłonka. W szkole zazwyczaj uczyło się kilkanaścioro dzieci. Pochodziły one m.in. z rodzin: Czerwińskich, Fabków, Koenigsmannów, Piotrowskich i Zarembów. Podobnie jak w innych szkołach polskich, nauczyciele poświęcali uczniom czas również poza lekcjami.

Wspomniany Władysław Stachowski odrabiał z uczniami zadania domowe, a także popularyzował słowo polskie w różnej formie (czytano „Małego Polaka w Niemczech” oraz słuchano audycji radiowych nadawanych z Polski). W życie szkoły angażowali się także mieszkańcy wsi, czego efektem było m.in. powstanie zespołu muzycznego, złożonego z czterech skrzypiec i basa. Dzięki zaangażowaniu Towarzystwa Szkolnego, dzieci z okolicznych wsi warmińskich, m.in. ze Stanclewa i Bredynek, jeździły również na wakacje do Polski, zwiedzając chociażby Warszawę, Poznań i Kraków.
Społeczność szkolna ze Stanclewa chętnie podtrzymywała także kontakty z innymi polskimi placówkami. Zachowały się informacje o wizytach w Worytach, Gietrzwałdzie i Nowej Kaletce. Ponadto, zarówno uczniowie, jak i mieszkańcy wsi, korzystali z różnych aktywności pozadydaktycznych dostępnych w Stanclewie za sprawą istniejącej tam placówki. Przy szkole funkcjonowały bowiem drużyna harcerska, świetlica, biblioteka oraz chór mieszany.
„Standardowe” szykany
Władysław Stachowski przestał pracować w Stanclewie z końcem 1932 roku. Powodem jego odejścia było złamanie zakazu kolportażu prasy polskiej, w tym „Małego Polaka w Niemczech”, za co otrzymał naganę z kuratorium oświaty oraz został ukarany zakazem przebywania na terenie Warmii.
Rodzice posyłający uczniów do szkoły polskiej w Stanclewie byli również szykanowani przez niemiecką administrację. Jeden z mieszkańców wsi – Piotr Zaremba – został zwolniony z pracy w melioracji. Nie uzyskał także zgody na zatrudnienie w charakterze robotnika leśnego. Ponadto odmówiono mu zapomogi dla osób bezrobotnych.
Szczególnie wrogo do szkoły polskiej w Stanclewie odnosili się sołtys wsi oraz nauczyciel szkoły niemieckiej. To oni „wyspecjalizowali” się w utrudnianiu życia rodzicom i nasyłaniu przeróżnych kontroli na polską placówkę.
Nie dziwi zatem dość duża rotacja na stanowisku kierownika szkoły. Kolejni nauczyciele, którzy pracowali w Stanclewie, to: Lucjan Latosiński (od początku 1933 roku do 30 września 1933 roku), Bronisław Chabowski (16 października 1933 roku – 6 lipca 1934 roku), Leon Kauczor (1 października 1934 roku – październik 1937 roku), Stanisław Budych (październik 1937 roku – październik 1938 roku) oraz Joachim Kokowski (październik 1938 roku – 1 września 1939 roku).
Od 1938 roku sytuacja szkoły i relacje pomiędzy mieszkańcami wsi uległy znacznemu pogorszeniu. Przejawem tego był chociażby nacisk administracyjny, m.in. na rodzinę Piotrowskich, by wycofała trójkę swoich dzieci z polskiej placówki, co miało doprowadzić do niespełniania niezbędnego limitu uczniów i skutkować likwidacją.
W maju 1939 roku w stanclewskiej szkole nieznani sprawcy wybili szyby, a mieszkanie nauczyciela obrzucili kamieniami. Po tym incydencie, 26 maja 1939 roku, w czasie wizytacji, niemiecki inspektor szkolny zaproponował Joachimowi Kokowskiemu wystąpienie z wnioskiem o zamknięcie szkoły. Nauczyciel wytrzymał jednak „na posterunku” kolejne trzy miesiące.
Ostatecznie szkoła przetrwała do wybuchu II wojny światowej. 22 sierpnia 1939 roku zlikwidowano bibliotekę, krótko potem zamknięto przedszkole. Pierwszego września, w czasie prowadzenia lekcji, do szkoły dotarła informacja o wybuchu wojny. Wobec tego nauczyciel odprowadził dzieci do domów i oczekiwał dalszego biegu wydarzeń. Kilka dni później Joachim Kokowski został aresztowany i przetransportowany do obozu przejściowego w Hochenbruch koło Królewca.

Więzi przetrwały
Po zakończeniu II wojny światowej i włączeniu Warmii w granice państwa polskiego, pamięć o szkole polskiej w Stanclewie była kultywowana. Tak jak w przypadku innych ośrodków, na dawnej siedzibie placówki umieszczono okolicznościową tablicę.
W zbiorach Instytutu Północnego im. Wojciecha Kętrzyńskiego zachował się również ciekawy materiał – zdjęcie ze zjazdu „absolwentów”. De facto było to spotkanie uczniów stanclewskiej szkoły, ich rodziców oraz nauczycieli. Wydarzenie odbyło się w 1959 roku w pobliskim Biskupcu i do dnia dzisiejszego stanowi wyjątkową pamiątkę (tego typu materiały, dotyczące innych szkół, się nie zachowały), pamiątkę więzi silniejszych niż wojenna zawierucha.