Sylwester pełen huku? Niestety jeszcze nie w Olsztynie. Ale organizacje prozwierzęce chcą zakończyć koszmar zwierząt i domagają się zakazu używania fajerwerków w mieście. Psy, koty i ptaki w panice – to nie fikcja, to coroczna rzeczywistość.
W Olsztynie końcówka roku tradycyjnie będzie należeć nie tylko do szampana i życzeń, ale też do huku i błysków na niebie. W tym roku w Sylwestra znów zrobi się głośno.
- Obowiązują w tym względzie ogólne przepisy, co oznacza, że można odpalać fajerwerki w Sylwestra i Nowy Rok, a poza tymi dniami grozi za to mandat – poinformował rzecznik prasowy olsztyńskiego urzędu miasta Patryk Pulikowski.
Kilka dni temu w „Sklepiku ze Świętym Spokojem” w Olsztynie, z inicjatywy Koalicji Organizacji Prozwierzęcych, odbyło się spotkanie osób zaangażowanych społecznie oraz tych, którzy od lat działają na rzecz wprowadzenia zakazu używania fajerwerków w Olsztynie. Choć uczestnicy reprezentowali różne środowiska, łączyło ich jedno – przekonanie, że tego tematu nie da się już dłużej zamiatać pod dywan.
- Przez długi czas wielu z nas miało nadzieję, że pojawią się ogólnopolskie regulacje, które w sposób systemowy rozwiążą ten problem. Czekaliśmy i liczyliśmy na zmiany ustawowe — przyznają działacze w mediach społecznościowych. — Dziś jednak sytuacja wygląda inaczej. Wiemy, że w najbliższym czasie takie rozwiązania nie nadejdą. A my nie chcemy już dłużej czekać!
Realne zagrożenie, nie tradycja
Fajerwerki to nie tylko kilka minut kolorowych wybuchów. To także realne zagrożenie dla zdrowia i życia ludzi: urazy, poparzenia, wypadki. Do tego dochodzi poważne obciążenie dla środowiska, toksyczne odpady, metale ciężkie, zanieczyszczenie powietrza.
Dla organizacji prozwierzęcych najważniejszy jest jednak los zwierząt, który co roku wygląda niemal tak samo.
- Każdego roku widzimy to samo, ptaki w panice zrywające się do nocnych lotów, uderzające w przeszkody, ginące z wycieńczenia, dzikie i wolno żyjące zwierzęta, które w strachu opuszczają swoje schronienia, psy i koty przeżywające skrajny stres, uciekające, raniące się, wymagające później długiej pomocy behawioralnej i weterynaryjnej — zwracają uwagę społecznicy.
Po Sylwestrze schroniska i lecznice weterynaryjne mierzą się z falą konsekwencji – dla wielu zwierząt oznacza to długie leczenie, a czasem niestety śmierć.
Cierpienie dotyczy także ludzi
Sylwestrowe strzelanie to problem, który nie kończy się na zwierzętach.
- Do tego dochodzą osoby starsze, osoby w kryzysie zdrowia psychicznego, dzieci, osoby w spektrum autyzmu, dla których huk fajerwerków jest źródłem realnego cierpienia, a nie „świętowania” — wymieniają społecznicy. — Nie mówimy o jednostkowych przypadkach. Mówimy o zjawisku, które dotyka ogromnej części społeczeństwa. Coraz więcej osób dostrzega skalę problemu, a badania opinii publicznej oraz doświadczenie samorządów pokazują jasno, że większość świadomego, nowoczesnego społeczeństwa opowiada się przeciwko fajerwerkom.
Nie czekajmy w nieskończoność
Skoro na poziomie krajowym niewiele się zmienia, organizacje prozwierzęce postanowiły wziąć sprawy w swoje ręce. Zamiast czekać na decyzje „z góry”, rozpoczęły przygotowania do obywatelskiej inicjatywy uchwałodawczej, której celem jest wprowadzenie zakazu używania fajerwerków w Olsztynie.
To nie jest odosobniony pomysł. Wiele miast w Europie i na świecie już sięgnęło po podobne rozwiązania. Amsterdam zakazał odpalania prywatnych fajerwerków w Sylwestra, ograniczając je do pokazów profesjonalnych, by zwiększyć bezpieczeństwo i zmniejszyć hałas oraz zanieczyszczenia.
W Chinach z kolei miasta takie jak Pekin czy Tianjin wprowadziły zakazy używania fajerwerków na terenie metropolii, głównie ze względów zdrowotnych i środowiskowych.
Również w Polsce samorządy coraz częściej rozważają lokalne ograniczenia. Kraków wprowadził całoroczny zakaz odpalania fajerwerków i petard na swoim terenie. Zakopane ma taki zakaz już od kilku lat. W Świnoujściu władze prowadziły konsultacje społeczne w sprawie potencjalnych ograniczeń. W niektórych miastach, np. we Wrocławiu, organizacje i samorządy od dawna promują działania ograniczające użycie fajerwerków podczas oficjalnych obchodów, głównie w formie apeli i kampanii informacyjnych. Warszawa zrezygnowała z dużych pokazów fajerwerków i zachęca mieszkańców do alternatywnych form powitania nowego roku. Podobne rozwiązania wprowadza też Kluczbork, gdzie władze miasta postanowiły ograniczyć użycie fajerwerków lokalnie, by zwiększyć bezpieczeństwo i chronić zwierzęta.
Te przykłady pokazują, że lokalne inicjatywy i społeczna presja mają sens i mogą realnie zmieniać sposób, w jaki świętujemy – z większą troską o innych i o otoczenie.
To nie jest walka przeciwko ludziom i ich prawu do zabawy. To jest działanie na rzecz empatii bezpieczeństwa i odpowiedzialności — zaznaczają działacze. — Każda uratowana istota, każde ograniczone cierpienie, każda bezpieczniejsza noc sylwestrowa mają znaczenie.