Unieszewo, niegdyś Sząfałd, miało swoją wizytówkę – szkołę, która tętniła życiem jak małe centrum kultury. Tu uczyły się dzieci, spotykała młodzież, a mieszkańcy wspólnie świętowali polskie tradycje. Wszystko w cieniu trudnych czasów międzywojnia.
Sząfałd – bo taką nazwę przed II wojną światową nosiło Unieszewo – mógł być dumny ze swojej szkoły. Jedyna obok Plusek, wybudowana od podstaw szkoła polska na międzywojennej Warmii, wyróżniała się nie tylko w krajobrazie wsi. Stanowiła centrum życia i miejsce spotkań lokalnej społeczności.
Jak do tego doszło i co po szkole zostało w Unieszewie? Wybierzmy się do tej miejscowości w gminie Gietrzwałd.

Dobry start
Pisząc o szkole w Sząfałdzie/Unieszewie, warto wiedzieć, że początki polskiego szkolnictwa sięgają tam 1926 roku, a więc czasu, gdy nie było jeszcze prawa sankcjonującego działanie szkół polskich. Wówczas jedna z nauczycielek – Anna Klattówna – w niemieckiej placówce prowadziła nauczanie języka polskiego i niejako stworzyła grunt pod przyszłą szkołę polską.
Co ciekawe, placówka w Unieszewie była jedną z czterech pierwszych szkół polskich (obok Nowej Kaletki, Gietrzwałdu i Chaberkowa), otwartych na mocy ordynacji regulującej szkolnictwo mniejszości narodowych w Niemczech. W latach 1929–1931 lekcje odbywały się w prywatnym domu Karoliny i Franciszka Bauerów, a pierwszym kierownikiem i nauczycielem został pochodzący z Mikołajek Pomorskich Bolesław Jeziołowicz.
Pedagog przybył do szkoły wraz z początkiem roku szkolnego, który wówczas zaczynał się… po Wielkanocy.
Oficjalne otwarcie placówki nastąpiło 10 kwietnia 1929 roku. O dużym entuzjazmie mieszkańców wsi, towarzyszącym uruchomieniu szkoły, świadczy fakt, że naukę w roku szkolnym 1929/1930 rozpoczęło aż 21 dzieci.

Nowa siedziba
Zaangażowanie lokalnej społeczności oraz względnie duża jak na środowisko wiejskie liczba dzieci sprawiły, że po dwóch latach ukończono budowę nowego budynku szkolnego. Podobnie jak w Pluskach, powstał on według ściśle określonego projektu i norm budowlanych, dzięki czemu jeszcze bardziej wyróżniał się w krajobrazie miejscowości. Obiekt zlokalizowany został na działce odkupionej od Augusta Hohmanna. Znalazło w nim siedzibę również polskie przedszkole.
Utarty schemat
Podobnie jak inni nauczyciele, Bolesław Jeziołowicz nie zamykał się tylko w sferze dydaktyki, prowadząc aktywną działalność o charakterze społeczno-kulturalnym.
Przychylna i zorganizowana społeczność oraz nowoczesny budynek szybko sprawiły, że placówka nieprzerwanie tętniła życiem, stając się ważnym ośrodkiem polskości w okolicy. Organizowano w niej zebrania, spotykała się tam młodzież (także ta niebędąca w wieku szkolnym), wystawiano amatorskie przedstawienia teatralne, a obrazu bycia centrum wszelakiej wiejskiej aktywności dopełniały występy muzyczne oraz obchody świąt narodowych. Szczególną gratką dla mieszkańców Sząfałdu stanowiła biblioteka, bogato wyposażona w wydawnictwa w języku polskim.
Na przykładzie tej położonej nieopodal Gietrzwałdu miejscowości uświadamiamy sobie, że wielofunkcyjne ośrodki kultury działały w naszym regionie już blisko sto lat temu.
Jednak musimy zdawać sobie sprawę z tego, że sytuacja szkoły w Unieszewie nie wyglądała tak różowo, jak mogłoby się z pozoru wydawać.
Aktywność Bolesława Jeziołowicza, wspieranego przez żonę Marię, nie uszła uwadze władz niemieckich. Pierwsze działania wymierzone w nauczyciela miały miejsce już w październiku 1930 roku, a ich eskalacja nastąpiła w marcu pięć lat później, kiedy to niemiecka bojówka napadła na szkołę.
Jeziołowicz otwarcie zaprotestował przeciwko takiemu przejawowi bandytyzmu, co finalnie skończyło się zarzutami o prowadzenie propolskiej agitacji.
W efekcie, 20 kwietnia 1935 roku Bolesław Jeziołowicz utracił prawo do wykonywania zawodu oraz przebywania na terenie III Rzeszy. Pierwszy kierownik szkoły w Unieszewie wyjechał zatem do Bydgoszczy, gdzie kontynuował pracę w edukacji, a jego miejsce zajął Piotr Łangowski. Nie odegrał on jednak w życiu szkoły szczególnej roli, bowiem pracował w Sząfałdzie niespełna cztery miesiące i przeniósł się do szkoły w Dąbrówce Wielkiej (obecnie miejscowość nazywa się Dąbrówka Wielkopolska i leży w powiecie świebodzińskim województwa lubuskiego).
Czas Mazów
Miejsce Piotra Łangowskiego zajął Jan Maza, który wspólnie z żoną Janiną pracował w Unieszewie (Sząfałdzie) do wybuchu II wojny światowej. Małżeństwo doskonale odnalazło się w lokalnych realiach, pomimo że przyjście Jana Mazy zbiegło się ze spadkiem liczby uczniów.
W przypadku warmińskich szkół sytuacje trudne, często wręcz kryzysowe, wzmagały kreatywność pedagogów. Nie inaczej było i tym razem. Podobnie jak jego koledzy w innych szkołach w drugiej połowie lat trzydziestych (np. w Brąswałdzie), Jan Maza postawił na rozwój harcerstwa.

Ponadto nowe życie zyskał zespół teatralny, który przygotował m.in. sztukę opartą na popularnej bajce „Kopciuszek”. Młodzi aktorzy wystawili ją w Unieszewie oraz w Olsztynie, a wszystko to działo się pod czujnym okiem najwybitniejszej warmińskiej poetki – Marii Zientary-Malewskiej i odpowiedzialnego za część wokalną przedstawienia Jana Lubomirskiego. Młodzież, oprócz gry, zaangażowała się w przygotowanie rekwizytów i szycie kostiumów. Było to możliwe dzięki wytrwałości i przyjęciu na siebie roli koordynatora tej części prac przez Janinę Mazową.
Tragiczne losy
Nie sposób nie wspomnieć, że w 1937 roku biblioteka szkoły w Unieszewie stała się celem Gestapo. Umundurowani funkcjonariusze poszukiwali w niej niezwykle popularnej książki Melchiora Wańkowicza – „Na tropach Smętka”, której ostatecznie nie znaleziono.
Szkoła przetrwała do wybuchu II wojny światowej. Jej jedynym absolwentem, kontynuującym dalszą edukację, okazał się Józef Skrzypski, który uczył się w gimnazjum w Bytomiu. Skrzypski wywodził się z rodziny, która przygarnęła wyrzuconych we wrześniu 1939 roku przez Niemców z przyszkolnego mieszkania Mazów – Janinę i jej dzieci. Głowa rodziny, nauczyciel Jan Maza, został aresztowany przez Gestapo i zamordowany w obozie w Hohenbruch.

Pamięć przetrwała
Budynek szkolny istnieje we wsi do dnia dzisiejszego. Nie pełni jednak już żadnej funkcji oświatowo-kulturalnej, a jedynie mieszkalną. O międzywojennej przeszłości przypomina tablica, odsłonięta kilkadziesiąt lat temu przez samego Juliusza Malewskiego – jednego z najbardziej znanych działaczy ruchu polskiego.
Obok dawnej szkoły umieszczono również okolicznościowy obelisk, upamiętniający m.in. Jana Mazę i Bolesława Jeziołowicza – nauczycieli pracujących w Unieszewie, którzy nie przeżyli II wojny światowej.