Unieszewo, niegdyś Sząfałd, miało swoją wizytówkę – szkołę, która tętniła życiem jak małe centrum kultury. Tu uczyły się dzieci, spotykała młodzież, a mieszkańcy wspólnie świętowali polskie tradycje. Wszystko w cieniu trudnych czasów międzywojnia.

Sząfałd – bo taką nazwę przed II wojną światową nosiło Unieszewo – mógł być dumny ze swojej szkoły. Jedyna obok Plusek, wybudowana od podstaw szkoła polska na międzywojennej Warmii, wyróżniała się nie tylko w krajobrazie wsi. Stanowiła centrum życia i miejsce spotkań lokalnej społeczności.
Jak do tego doszło i co po szkole zostało w Unieszewie? Wybierzmy się do tej miejscowości w gminie Gietrzwałd.

Osoba w stroju wojskowym przy murze z flagą.
Juliusz Malewski odsłania pamiątkową tablicę na budynku przedwojennej szkoły polskiej w Unieszewie, źródło: P. Bojarski, A. Sobiela, Szkoły polskie na Warmii 1929–1939

Dobry start

Pisząc o szkole w Sząfałdzie/Unieszewie, warto wiedzieć, że początki polskiego szkolnictwa sięgają tam 1926 roku, a więc czasu, gdy nie było jeszcze prawa sankcjonującego działanie szkół polskich. Wówczas jedna z nauczycielek – Anna Klattówna – w niemieckiej placówce prowadziła nauczanie języka polskiego i niejako stworzyła grunt pod przyszłą szkołę polską.

Co ciekawe, placówka w Unieszewie była jedną z czterech pierwszych szkół polskich (obok Nowej Kaletki, Gietrzwałdu i Chaberkowa), otwartych na mocy ordynacji regulującej szkolnictwo mniejszości narodowych w Niemczech. W latach 1929–1931 lekcje odbywały się w prywatnym domu Karoliny i Franciszka Bauerów, a pierwszym kierownikiem i nauczycielem został pochodzący z Mikołajek Pomorskich Bolesław Jeziołowicz.

Pedagog przybył do szkoły wraz z początkiem roku szkolnego, który wówczas zaczynał się… po Wielkanocy.

Oficjalne otwarcie placówki nastąpiło 10 kwietnia 1929 roku. O dużym entuzjazmie mieszkańców wsi, towarzyszącym uruchomieniu szkoły, świadczy fakt, że naukę w roku szkolnym 1929/1930 rozpoczęło aż 21 dzieci.

Szkic postaci mężczyzny z kokardą na szyi.
Bolesław Jeziołowicz – nauczyciel szkoły polskiej w Unieszewie, patron ulicy w Olsztynie. Rysunek Karoliny Lewandowskiej przygotowany na konkurs Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Olsztynie

Nowa siedziba

Zaangażowanie lokalnej społeczności oraz względnie duża jak na środowisko wiejskie liczba dzieci sprawiły, że po dwóch latach ukończono budowę nowego budynku szkolnego. Podobnie jak w Pluskach, powstał on według ściśle określonego projektu i norm budowlanych, dzięki czemu jeszcze bardziej wyróżniał się w krajobrazie miejscowości. Obiekt zlokalizowany został na działce odkupionej od Augusta Hohmanna. Znalazło w nim siedzibę również polskie przedszkole.

Utarty schemat

Podobnie jak inni nauczyciele, Bolesław Jeziołowicz nie zamykał się tylko w sferze dydaktyki, prowadząc aktywną działalność o charakterze społeczno-kulturalnym.

Przychylna i zorganizowana społeczność oraz nowoczesny budynek szybko sprawiły, że placówka nieprzerwanie tętniła życiem, stając się ważnym ośrodkiem polskości w okolicy. Organizowano w niej zebrania, spotykała się tam młodzież (także ta niebędąca w wieku szkolnym), wystawiano amatorskie przedstawienia teatralne, a obrazu bycia centrum wszelakiej wiejskiej aktywności dopełniały występy muzyczne oraz obchody świąt narodowych. Szczególną gratką dla mieszkańców Sząfałdu stanowiła biblioteka, bogato wyposażona w wydawnictwa w języku polskim.

Na przykładzie tej położonej nieopodal Gietrzwałdu miejscowości uświadamiamy sobie, że wielofunkcyjne ośrodki kultury działały w naszym regionie już blisko sto lat temu.

Jednak musimy zdawać sobie sprawę z tego, że sytuacja szkoły w Unieszewie nie wyglądała tak różowo, jak mogłoby się z pozoru wydawać.

Aktywność Bolesława Jeziołowicza, wspieranego przez żonę Marię, nie uszła uwadze władz niemieckich. Pierwsze działania wymierzone w nauczyciela miały miejsce już w październiku 1930 roku, a ich eskalacja nastąpiła w marcu pięć lat później, kiedy to niemiecka bojówka napadła na szkołę.
Jeziołowicz otwarcie zaprotestował przeciwko takiemu przejawowi bandytyzmu, co finalnie skończyło się zarzutami o prowadzenie propolskiej agitacji.

W efekcie, 20 kwietnia 1935 roku Bolesław Jeziołowicz utracił prawo do wykonywania zawodu oraz przebywania na terenie III Rzeszy. Pierwszy kierownik szkoły w Unieszewie wyjechał zatem do Bydgoszczy, gdzie kontynuował pracę w edukacji, a jego miejsce zajął Piotr Łangowski. Nie odegrał on jednak w życiu szkoły szczególnej roli, bowiem pracował w Sząfałdzie niespełna cztery miesiące i przeniósł się do szkoły w Dąbrówce Wielkiej (obecnie miejscowość nazywa się Dąbrówka Wielkopolska i leży w powiecie świebodzińskim województwa lubuskiego).

Czas Mazów

Miejsce Piotra Łangowskiego zajął Jan Maza, który wspólnie z żoną Janiną pracował w Unieszewie (Sząfałdzie) do wybuchu II wojny światowej. Małżeństwo doskonale odnalazło się w lokalnych realiach, pomimo że przyjście Jana Mazy zbiegło się ze spadkiem liczby uczniów.

W przypadku warmińskich szkół sytuacje trudne, często wręcz kryzysowe, wzmagały kreatywność pedagogów. Nie inaczej było i tym razem. Podobnie jak jego koledzy w innych szkołach w drugiej połowie lat trzydziestych (np. w Brąswałdzie), Jan Maza postawił na rozwój harcerstwa.

Szkic mężczyzny w garniturze.
Jan Maza – nauczyciel szkoły polskiej w Unieszewie, zamordowany w obozie w Hohenbruch. Rysunek Karoliny Lewandowskiej przygotowany na konkurs Marszałka Województwa Warmińsko-Mazurskiego oraz Wojewódzką Bibliotekę Publiczną w Olsztynie.

Ponadto nowe życie zyskał zespół teatralny, który przygotował m.in. sztukę opartą na popularnej bajce „Kopciuszek”. Młodzi aktorzy wystawili ją w Unieszewie oraz w Olsztynie, a wszystko to działo się pod czujnym okiem najwybitniejszej warmińskiej poetki – Marii Zientary-Malewskiej i odpowiedzialnego za część wokalną przedstawienia Jana Lubomirskiego. Młodzież, oprócz gry, zaangażowała się w przygotowanie rekwizytów i szycie kostiumów. Było to możliwe dzięki wytrwałości i przyjęciu na siebie roli koordynatora tej części prac przez Janinę Mazową.

Tragiczne losy

Nie sposób nie wspomnieć, że w 1937 roku biblioteka szkoły w Unieszewie stała się celem Gestapo. Umundurowani funkcjonariusze poszukiwali w niej niezwykle popularnej książki Melchiora Wańkowicza – „Na tropach Smętka”, której ostatecznie nie znaleziono.

Szkoła przetrwała do wybuchu II wojny światowej. Jej jedynym absolwentem, kontynuującym dalszą edukację, okazał się Józef Skrzypski, który uczył się w gimnazjum w Bytomiu. Skrzypski wywodził się z rodziny, która przygarnęła wyrzuconych we wrześniu 1939 roku przez Niemców z przyszkolnego mieszkania Mazów – Janinę i jej dzieci. Głowa rodziny, nauczyciel Jan Maza, został aresztowany przez Gestapo i zamordowany w obozie w Hohenbruch.

Pamiątkowa tablica z nazwiskami bohaterów.
Pamiątkowy obelisk przed budynkiem dawnej szkoły w Unieszewie upamiętniający m.in. nauczycieli – Bolesława Jeziołowicza i Jana Mazę, fot. Wikimedia Commons

Pamięć przetrwała

Budynek szkolny istnieje we wsi do dnia dzisiejszego. Nie pełni jednak już żadnej funkcji oświatowo-kulturalnej, a jedynie mieszkalną. O międzywojennej przeszłości przypomina tablica, odsłonięta kilkadziesiąt lat temu przez samego Juliusza Malewskiego – jednego z najbardziej znanych działaczy ruchu polskiego.

Obok dawnej szkoły umieszczono również okolicznościowy obelisk, upamiętniający m.in. Jana Mazę i Bolesława Jeziołowicza – nauczycieli pracujących w Unieszewie, którzy nie przeżyli II wojny światowej.