Na Warmii dzieci chodziły do szkoły nie tylko po wiedzę. Nauczyciel Konrad Sikora dawał im pomarańcze, organizował posiłki i uczył mimo szykan, które z czasem doprowadziły do dramatycznego zwrotu w jego życiu.
Konrad Sikora – nauczyciel, który w pewnym, żywieniowym aspekcie „zrewolucjonizował” nauczanie w szkołach polskich na Warmii – to z pewnością postać godna przypomnienia. Społecznik, człowiek, którego praca na Warmii była obarczona dużym ryzykiem. Jedno nie ulega wątpliwości – wykonując ją, dawał wyraz swojemu powołaniu i przywiązaniu do tego zawodu.

Pomorskie początki
Konrad Sikora przyszedł na świat 3 listopada 1902 roku w Gniewie, w pow. tczewskim na Pomorzu, miejscowości położonej u ujścia rzeki Wierzycy do Wisły, znanej z krzyżackiego zamku. Jego rodzice, Franciszek i Franciszka z Jarczyńskich, prowadzili dobrze prosperującą oberżę (karczmę lub, używając języka współczesnego, po prostu restaurację). Sikorowie dbali, aby – pomimo życia w państwie niemieckim – wychowywać dzieci w duchu szacunku do polskiej tradycji i kultury.
Konrad Sikora edukację rozpoczął w 1909 roku w publicznej szkole powszechnej w Gniewie. Od 1913 roku przez kolejne cztery lata kontynuował naukę w gimnazjum w Wejherowie. Następnie przeniósł się do Kwidzyna, gdzie w szkole uzupełniającej przez trzy lata przygotowywał się do zawodu nauczyciela. W międzyczasie zmieniła się sytuacja geopolityczna i po ponad wieku obcej dominacji Polska odzyskała niepodległość.
W 1922 roku Konrad Sikora ukończył z wyróżnieniem Państwowe Seminarium Nauczycielskie w Grudziądzu i rozpoczął pracę w zawodzie. Zaczynał od jednoklasowej szkoły wiejskiej w Sławutówku (w powiecie puckim), skąd po dwóch latach przeniósł się do Niepoczołowic w powiecie kartuskim, gdzie powierzono mu obowiązki kierownika szkoły dwuklasowej. W czerwcu 1928 roku złożył drugi egzamin nauczycielski w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Wejherowie.

We wszystkich miejscach pracy Konrad Sikora rozwijał działalność kulturalno-oświatową, prowadząc chóry ludowe i kursy oświatowe dla dorosłych. Był również aktywnym członkiem Stowarzyszenia Chrześcijańsko-Narodowego Nauczycielstwa Szkół Powszechnych. Wszystko to okazało się doskonałym przetarciem przed tym, co miało go czekać na Warmii.
„Obca” Warmia
Po kilku latach pracy na Pomorzu, latem 1930 roku Konrad Sikora otrzymał propozycję podjęcia pracy w oświacie polskiej w Niemczech, którą przyjął. Zanim to nastąpiło, w listopadzie 1929 roku wziął ślub z Febronią Lipską. Młodzi poznali się w trakcie jednej z uroczystości rodzinnych u Lipskich. Febronia opisywała swojego męża jako zdolnego chórzystę oraz osobę niezwykle oddaną pracy z dziećmi i młodzieżą.
Sikorowie zostali skierowani do Prywatnej Katolickiej Szkoły z polskim językiem nauczania w Wymoju na Warmii. Febronia, również nauczycielka z zawodu, zajęła się – zgodnie z ówczesnymi standardami – opieką przedszkolną i nauczaniem robótek ręcznych.
Żona Sikory negatywnie odniosła się do przeprowadzki. W Niepoczołowicach małżeństwo zostawiło wygodne mieszkanie, a Warmia jawiła się jej jako ziemia obca. Tam młodzi byli wśród „swoich” i oprócz edukacji mogli bez przeszkód poświęcić się rozwojowi życia kulturalnego. Tu, na Warmii, realia były zupełnie inne. Szykany Niemców, niejednolita społeczność lokalna oraz trudne warunki bytowe nie zachęcały do pracy.
Słodkie upominki w Wymoju
W Wymoju Konrad Sikora pracował do 31 grudnia 1932 roku. To właśnie tam „zrewolucjonizował” podejście do nauczania i żywienia dzieci. Z jednej strony, nauczyciel, chcąc stworzyć zachętę do uczęszczania do polskiej szkoły, obdarowywał uczniów owocami i słodyczami. Z drugiej zaś, wkrótce w szkole w Wymoju standardem stały się śniadania dla uczniów – często pochodzących z biednych, chłopskich rodzin.
Jarocki rozdział
Z początkiem 1933 roku Konrad Sikora został służbowo przeniesiony do Jarot. Pomimo iż wieś była relatywnie duża i położona blisko Olsztyna, warunki bytowe nauczycielskiej rodziny okazały się na starcie dużo trudniejsze niż w Wymoju.
Mieszkanie przeznaczone dla Febronii i Konrada Sikory wyremontował własnym sumptem. Podobnie jak na Pomorzu, małżeństwo z dużą energią włączyło się w działalność kulturalno-oświatową. Sikorowie należeli do Klubu Polskiego w Olsztynie i amatorskiego teatrzyku kukiełkowego „Bajka”. Śpiewali także w chórach polskich; Febronia Sikora – w Mieszanym Chórze im. Feliksa Nowowiejskiego, a Konrad Sikora – w Męskim Chórze „Warmia”.
Na przestrzeni blisko dziesięciu lat pracy w szkolnictwie polskim na Warmii Sikorowie zaprzyjaźnili się z wieloma działaczami ruchu polskiego. Szczególnie serdeczne relacje łączyły ich z rodziną Pieniężnych, Franciszkiem Barczem i Janem Lubomirskim. W Jarotach Febronia Sikora, oprócz obowiązków podobnych do tych wykonywanych wcześniej w Wymoju, prowadziła przyszkolną bibliotekę. W podolsztyńskiej wsi małżeństwo organizowało także spotkania świetlicowe, na których zarówno młodzież, jak i dorośli poznawali kulturę i folklor warmiński.

Uprzykrzanie życia
Niemieckie organizacje Bund Deutscher Osten (BDO) i Narodowo-Socjalistyczna Niemiecka Partia Robotnicza (NSDAP) dążyły do usunięcia Sikory z Jarot i likwidacji szkoły polskiej. Zarzucano mu podsycanie niepokojów społecznych podczas nabożeństwa pogrzebowego Jakuba Barczewskiego w Bartągu w 1935 roku, kiedy to nauczyciel, wspólnie z uczniami, śpiewał polskie pieśni religijne (co nie było przecież zachowaniem nadzwyczajnym).
W konsekwencji tego i wielu innych działań związanych z codzienną pracą nauczyciela, landrat olsztyński pismem z dnia 19 sierpnia 1939 roku nakazał Sikorze opuszczenie terytorium Trzeciej Rzeszy w ciągu sześciu tygodni. Oczywiście ataki na dom małżeństwa Sikorów zdarzały się już wcześniej, a budynek wielokrotnie obrzucano kamieniami, podobnie zresztą jak samochód, którym Konrad i Febronia przemieszczali się na przedstawienia teatrzyku kukiełkowego „Bajka”.
W sierpniu 1939 roku grupa pijanej młodzieży niemieckiej zdemolowała siedzibę jarockiej szkoły.
Wojna w obozach
Wybuch wojny zastał Sikorę w miejscu pracy. Po przybyciu do Olsztyna i aresztowaniu w Domu Polskim wraz z grupą polskich nauczycieli, Sikorę osadzono w olsztyńskim więzieniu. Wkrótce został on przetransportowany do obozu w Hohenbruch (ob. Gromowo w obwodzie królewieckim), gdzie przebywał do 1940 roku. Następnie – do kwietnia 1945 roku – nauczyciel był więziony w obozie koncentracyjnym w Sachsenhausen-Oranienburg.
Po zakończeniu wojny Sikora przedostał się do brytyjskiej strefy okupacyjnej, gdzie w Bad Segeberg (w północnych Niemczech) zorganizował szkołę podstawową dla przebywających tam jeńców wojennych i robotników przymusowych. Do kraju powrócił 1 czerwca 1946 roku, podejmując roczną pracę oświatową w Jurkowym Młynie koło Morąga. Następnie przeniósł się do Wejherowa i został kierownikiem szkoły podstawowej dla dorosłych. Pracował tam do przejścia na emeryturę w 1963 roku.
Przy okazji uroczystości szkolnych odwiedzał również Jaroty, które stanowiły niezwykle ważny etap jego życia zawodowego. Pomimo zaawansowanego wieku i piętna przeżyć wojennych nadal brał udział w działalności społecznej. Zmarł 16 sierpnia 1975 roku w Wejherowie.
Literatura dla dociekliwych:
- T. Filipkowski, W obronie polskiego trwania. Nauczyciele polscy na Warmii, Mazurach i Powiślu w latach międzywojennych, Olsztyn 1989, s. 137–138;
- S. Kowalczyk-Wesołowska, Febronia Sikora i jej życie na Warmii, „Prace Literaturoznawcze”, t. XII, Olsztyn 2024, s. 153–175.