Nie wystarczy podpisać petycję. Aby skutecznie walczyć o tysiące przydrożnych drzew zagrożonych wycinką, potrzebne są ekspertyzy dendrologiczne, pomoc prawników i udział w postępowaniach administracyjnych. Dlatego inicjatywa Skraj Drzew wraz z Fundacją Zielone Kujawy uruchomiła zbiórkę. Cel: 50 tys. zł.
Sprawa przydrożnych alei na Warmii i Mazurach weszła w kolejny etap. Zarząd Dróg Wojewódzkich w Olsztynie wskazał do wycinki 6 678 drzew przy drogach wojewódzkich. Wśród nich znajdują się także drzewa rosnące przy jednej z najbardziej charakterystycznych tras regionu – drodze wojewódzkiej nr 593 między Miłakowem a Reszlem.
Społecznicy, którzy od początku sprzeciwiają się masowej wycince, podkreślają, że sama petycja nie wystarczy. Aby mieć możliwość udziału w postępowaniach administracyjnych, potrzebne jest zaangażowanie organizacji posiadających odpowiednie uprawnienia.
Dlatego ruch Skraj Drzew nawiązał współpracę z Fundacją Zielone Kujawy, wspieraną przez Fundację ToPole. Organizacje te wchodzą do postępowań jako strony, analizują dokumentację i składają własne wnioski dowodowe.
Pieniądze potrzebne na prawników i dendrologów
Udział w wielu postępowaniach na terenie całego województwa wiąże się jednak z kosztami. Dlatego uruchomiona została zbiórka, z której finansowane będą działania związane z ochroną warmińskich alei.
Środki mają zostać przeznaczone na:
- przygotowanie pism, odwołań i analizę dokumentacji,
- pomoc prawną w prowadzonych postępowaniach,
- dojazdy na oględziny i wizje lokalne w różnych częściach regionu,
- niezależne ekspertyzy dendrologiczne wykonywane przez specjalistów.
– Chcemy, aby każde drzewo było ocenione indywidualnie, a decyzje o wycince podejmowane były na podstawie rzetelnych opinii – podkreślają organizatorzy akcji.
50 tys. zł na walkę o drzewa
Celem zbiórki jest zebranie 50 tys. zł. Organizatorzy podkreślają, że pieniądze trafią bezpośrednio na działania prowadzone przez Fundację Zielone Kujawy.
Jeżeli po zakończeniu postępowań część środków pozostanie niewykorzystana, mają zostać przeznaczone na szkolenia dla pracowników urzędów gmin dotyczące ochrony drzew oraz prawidłowego prowadzenia procedur związanych z wycinką.
– Stare aleje powstawały przez dziesięciolecia. Ich utraty nie da się zastąpić pojedynczymi nasadzeniami – przypominają społecznicy.
Sprawa warmińskich drzew nadal pozostaje otwarta. Od decyzji administracyjnych podejmowanych w poszczególnych gminach zależeć będzie, jaki krajobraz zobaczymy przy regionalnych drogach za kilka lat.